wosp_2016

Ile kosztuje frajer?

Moja dwuletnia córka nie traktuje mnie poważnie. Tracę cierpliwość, podnoszę głos, rozkazuję i grożę, a ona śmieje się głośno. Myślę, że to duży sukces wychowawczy.

Próba ustalenia pojęć nie przynosi rezultatu. „Bądź ostrożna” oznacza „kakao należy natychmiast rozlać”. Czas na sen to czas na bańki mydlane. Ostatni raz, czyli jeszcze pięć razy. I tak dalej.

Rok temu „Tygodnik Powszechny” zapytał, czy mam na swoją córkę pomysł. Zgodnie z prawdą odpowiedziałem, że nie mam, ale była to prawda chwili i prawda zaskoczenia. Chciałbym zostawić jej kilka sugestii na dobre i trudne życie.

Po pierwsze: zostawiaj resztę w automatach biletowych.

Czasami słyszę: „O! 20 groszy, ale szczęście!”. Innym razem, że automat wydał zbyt dużo i należy to zgłosić. Oddycham wtedy z ulgą — żyją jeszcze sprawiedliwi. Później interweniuję i wyjaśniam.

Ostatnio młody człowiek (młodszy ode mnie) powiedział, że „jakiś frajer zostawił”. A więc frajerem można zostać już za 20 groszy. Bardzo pouczające.

Po drugie: przyjmij za bezdyskusyjne, że szacunek nie wymaga uzasadnień. Należy się każdemu jak psu buda.

Ze sceny Teatru im. Wilama Horzycy w Toruniu pytałem, czy konserwatywny katolik może życzliwie rozmawiać z homoseksualnym ateistą. Ateista deklaruje przy tym, że marzy o świecie bez religii.

Publiczność odpowiedziała: nie może! Otóż może, mam takie doświadczenie.

Po trzecie: nie wyrzucaj jedzenia w galeriach handlowych.

Droga z pierwszego piętra Galerii Krakowskiej (restauracje) do wejścia od ul. Pawiej (bezdomni) zajmuje dwie minuty. Zmęczeni życiem i alkoholem potrzebujący, nie wzgardzą 1/3 zestawu z KFC.

Lubię ich specyficzną kurtuazję:
– Czy szanowny pan może wspomóc skromną sumą?
– Niestety, szanowny pan zostawił skromną sumę w automacie z biletami.

Łatwo powiedzieć, że to niegodne — oddawać komuś resztki i zbytek własnego. Osobiście uważam, że niegodnym jest nie oddawać.

Po czwarte: broń koleżanek i kolegów, kiedy wyrzucają ich z pracy niesłusznie. Pyskuj, jeśli to konieczne.

To nieprzyjemne, bo wielu mówi „nie twoja sprawa, jesteś frajer, że się wychylasz”. Po wszystkim ci sami powiedzą: „dobrze, że mieliśmy odwagę się wychylić”.

Zawsze się boję. Ostatnim razem strach objął ratę kredytu, czyli dużo. Powtarzam sobie wtedy, że bycie frajerem kosztuje 20 groszy, a bycie tchórzem więcej.

Po piąte: nie wycieraj sobie ust Bogiem.

„Nie będziesz brał imienia Pana Boga swego nadaremne”, a więc nie będziesz poniżał i wykluczał z krzyżem na sztandarach. Między innymi.

Rok w rok słyszę, że Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zasmuca Boga. Tymczasem Anna Dymna i Ewa Błaszczyk mówiły mi, że warto wrzucać do puszek Orkiestry.

Nie sądzę, żeby Anna Dymna i Ewa Błaszczyk szczególnie zasmucały Boga.

Moja dwuletnia córka, kiedy widzi, że jest mi przykro (czasami muszę jej o tym powiedzieć), przytula się, całuje mnie w policzek, w nos, albo gdzie popadnie.
– Czy już dobrze tato?

Ciąg dalszy prawdopodobnie nastąpi.

PS Ania Orzech z Fundacji WOŚP ma dzisiaj urodziny. Aniu! Dużo szczęścia w życiu!

  • BonaVonTurka (Hipis)

    Podoba mi się zdanie o życzliwej rozmowie katolika z ateistą. Jestem katoliczką, mam przyjaciółkę ateistkę, lesbijkę. Ona nie rozumie mojej religii i otwarcie ją krytykuję, ja rozumiem jej ateizm (sama się długo z nim zmagałam) i nie czepiam się jej orientacji, bo to nie jedyna moja znajoma lesbijka i nie widzę w tym nic dziwnego. Przyjaźnimy się, kłócimy o politykę i dokuczamy sobie, jak to baby. Jestem jej wdzięczna za przyjaźń ze mną, bo nauczyła mnie patrzeć na świat zupełnie innymi oczami.

  • Agata

    Na moim synu też mój podniesiony głos, jeśli już się zdarzy, nie robi żadnego wrażenia. I też uważam to za swój sukces!!

  • Atramka

    W naszych maluchach drzemią ogromne pokłady empatii.
    Szkoda tylko, że z wiekiem, pojęcie to staje się abstrakcją.

  • OK, raz zdarzyło mi się zostawić funta w koszyku pod TESCO. No i wyszło, że taki wyczyn nie zawsze jest przyczyną szczęścia. Starszemu Panu za mną zablokował się z tego powodu koszyk (nie wiem jak to się stało!). Poirytował się strasznie. Wbrew zasadzie, że Brytyjczycy zawsze są uśmiechnięci. On nie był, a ja wtedy właśnie przypomniałem sobie, że pieniążek mi nie wyskoczył… A to pech! :D

  • Też lubię kurtuazję niektórych bezdomnych. Niektórzy mają więcej wiedzy i kultury niż przeciętny człowiek, a jednak i tak ich wszystkich wrzucamy do wora „pijanych brudasów” – szkoda

  • Jak kredyt we frankach, to można się nie tylko wystraszyć, ale wręcz spanikować.

  • sink.zodiac

    Uwielbiam Twoje mądre teksty – musisz być wspaniałym Tatą.

  • W kwestii jedzenia – znajoma Grzeczynka opowiadała, że wśród jej znajomych mają zwyczaj pakowania niedojedzonych potraw w restauracji i przekazują je bezdomnym. Wychodzi z założenia, że przecież chora na nic nie jest a po co marnować dobre jedzenie? Tylko właśnie, u nich chodzi się do restauracji. A u nas niekoniecznie ;)

    • U nas różnie bywa. I myślę, że będzie lepiej. Powoli, ale lepiej.

  • „A więc frajerem można zostać już za 20 groszy.” Lubię być frajerem.

  • Wilk

    „…czy konserwatywny katolik może życzliwie rozmawiać z homoseksualnym ateistą…”

    W czasie kolonijnych nieprzespanych nocy nie raz zapiewałem szlagier – cztery razy po dwa razy. Refren piosenki, doskonale znany każdemu koloniście, brzmi – ależ owszem czemu nie, …. Można go parafrazować do powyższego cytatu. Całości tekstu przytaczać nie będę, bo dyskusja na poziomie nam się tu wytworzyła, a tekst nie dość, że wiochą zalatuje, to jeszcze za niecenzuralny ktoś mógłby uznać.

    Nie widzę przeszkód aby konserwatywny lub nie, ale katolik prowadził kulturalną wymianę zdań z homoseksualnym ateistą. To w naszych głowach tworzy się problem, którego de facto nie ma. Jedna rzecz szacunek i kultura. Druga zrozumienie i akceptacja inności. Nie wszyscy jesteśmy tacy sami, nie wyznajemy tych samych wartości. Różnimy się i to jest piękno człowieka. Jednak nie stoi to w kontrze do akceptacji i szacunku. Inność poszerza horyzonty, rodzi pytania. Monotematyczność wpędza w apatie.

    Człowiek w procesie socjalizacji przyjął wiele norm jako aksjomaty, jeszcze do niedawna uznawanych za nieprawdopodobne. Czy mężczyzna może rozmawiać o biznesie, polityce z kobietą? Czy przedstawiciel rasy czarnej może rozmawiać z białym człowiekiem?

    Podany przykład jest bardzo radykalny. Bywają jednak drobniejsze, lecz również toczące pianę na usta rozmówców. Czy mieszkaniec Warszawy może rozmawiać w sposób kulturalny z mieszkańcem Krakowa? Czy przedstawiciel jednej opcji politycznej może dyskutować w cywilizowany sposób z przedstawicielem opcji przeciwnej? Przykłady mógłbym mnożyć w nieskończoność. Kultura to jedno, zrozumienie drugie.
    Ja sam mimo moich czterdziestu lat na garbie jestem fanatycznym wręcz kibicem Barcelony. Ku ironicznym uśmieszkom żony. Co nie oznacza, że nie napiję się piwa, nie zajrzę do najbliższego baru z kibicem Królewskich. Pod warunkiem, że będzie już po meczu. W trakcie jest moim rywalem.

    Na koniec przewrotnie zapytam – czy homoseksualny katolik może prowadzić normalną i kulturalną rozmowę z konserwatywnie zapatrującym się, by nie powiedzieć że nawet ultra prawicowo, ateistą? Tacy również istnieją.

  • Ja ostatnio usłyszalam, że naiwnością jest wiara w to, że każdego trzeba szanować. Może to wina świątecznego alkoholu, który rozgrzewał wnętrze i rozwiązywał języki? To dopiero było zasmucające. Zastanawiam się, dlaczego tak wiele osób nie pozwala sobie na wiarę w tę podstawową rzecz – byłoby nam wszystkim łatwiej. Brak pogardliwych spojrzeń w kierunku bezdomnych czy osób proszących o pomoc, łaskawsze spojrzenie w kierunku kogoś, kto z czymś sobie nie radzi w pracy, trochę życzliwości, trochę podziwu. Fantazja! Ale jaka piękna :) Dzięki Konrad!

    • Uwaga, będzie banalnie. Myślę, że winne są nasze deficyty w myśleniu o sobie. Trudno okazywać szacunek innym, kiedy nie okazujemy go sobie. Ale, to doświadczenie własne, okazywanie szacunku innym buduje szacunek własny.

  • Ewa Błaszczyk została zasmucona przez Boga. Jeśli istnieje. Bardzo fajny tekst, szczególnie spodobało mi się „bycie frajerem kosztuje 20 groszy, a bycie tchórzem więcej|”.

  • Potwierdzam też, że queer-ateista znajdzie wspólny język z mądrym katolikiem. ;)
    Zdarza mi się. Chociaż pamiętam jak raz wzięłam do hipsterskiej knajpoksięgarni kolegę-katolika-PiSowca, stanął w progu i oświadczył:
    – Tylko mam nadzieję, że to nie jedna z Twoich branżowych knajp. Bo wyborcy nie mogliby mnie w takim miejscu zobaczyć.
    Nie czekając na moją odpowiedź, wszedł i zamówił kawę.

    • Jestem ciekaw qeer-ateisty na progu księgarnio-kawiarni „Naszego Dziennika”!

      • Z takich miejsc queer-ateista ostatnio zaliczył tylko poznańskich dominikanów (podziękować podczas mszy ojcu Górze za wszystko, co dla mnie zrobił) i czasem panele dyskusyjne sympatyków Tygodnika Powszechnego. :)

        Obawiam się, że za progiem ND mogłaby mnie spotkać agresja słowna, a nawet fizyczna.

  • Świetne :)
    Co do szacunku to chyba tego najbardziej brakuje.
    Dla mnie szacunek to podstawa.

  • Piękny tekst na początek piątku. Dziękuję.

  • Gdyby większość z nas potrafiła żyć według tych zasad, życie byłoby piękniejsze.

  • Agata Filewicz

    Po przeczytaniu Twojego tekstu odnoszę wrażenie, że świat staje się piękniejszy.

    • To teraz nie wychodź na ulicę, bo ktoś szybko może sprawić, że zmienisz zdanie ;)

      • Agata Filewicz

        To prawda ;) Powiem więcej: nie muszę wychodzić na ulicę. Wystarczy, że zajrzę do internetu, do tv, że ktoś zatelefonuje. Jakakolwiek interakcja może sprawić, że znów stanę przed wizerunkiem złego i zepsutego świata. Ale nie na tym gra polega. Jestem już szczęśliwsza o jeden mądry tekst, jednego mądrego autora i x ludzi, którzy się z nim zgadzają. Kiedy wyjdę stąd to mogę innym trochę tego optymizmu dać, ale nie muszę pozwolić go zabrać, czyż nie? :)

  • Ile radości daje 20 groszy znalezione w automacie, jeszcze wtedy, gdy akurat tyle brakuje do biletu – bezcenne <3

  • Piękny tekst, puszczam dalej. Najbardziej podoba mi się punkt o szacunku. Jestem całkowicie za tym, że szacunek należy się KAŻDEMU z tego tytułu, że jest człowiekiem. Nie ważne jakim.

  • 2latki są bardzo mądre:)

  • Ja tak sobię myślę, iż to troszkę jednak ma związek z naszymi wyborami co do autorytetów. Dziś jest pewien problem, pewien dysonans. Z jednej strony ludzie chcą mieć jakiś autorytet, w którym będą szukali dla siebie wskazówek, z drugiej strony uporzczywie podważają jego rozsądek i całokształt. Dla mnie, podobnie jak i dla Ciebie, autorytetem są Ewa Błaszczyk i Anna Dymna. Pamiętam jednej z występów Agnieszki Kalugi, która powiedziała „co bym nie zrobiła złego nikt mi nie odbierze tego co zrobiłam dobrego”. Z jednej strony są ludzie, ktorzy poszukują autorytetów wśród dziwnego światka, pełnego oszczerstw, kłamstw. Z drugiej Anna Dymna i Ewa Błaszczyk. I setki innych, tak samo wspaniałych przykładów. Jedni te pieniądze do puchy wrzucą, inni oskarżą WOŚP, iż kradnie. To kwestia wyboru.

  • Mądrą masz córkę, wiesz?
    I nie rozumiem jak można uważać, bo Boga zasmuca czynienie dobra – tak się składa, że w tym roku spędziłam sporo czasu na oddziale neonatologii pewnego warszawskiego szpitale. To niesamowite miejsce, jest tam światowej klasy sprzęt i jest go tyle, że nie ma problemu czy wystarczy inkubatorów dla dzieci, które rodzą się ważąc tyle co paczka cukru czy duża butelka wody mineralnej. I ten oddział nosi imię WOŚP! Bo ten cały sprzęt ufundowała Orkiestra (czyli każdy z nas, który kiedykolwiek wrzucił coś do puszki), a nie Państwo polskie. A ten sprzęt uratował życie tysięcy dzieci – w tym mojej córeczki! Nie rozumiem jak to mogłoby zasmucać Boga…
    A z drobniejszych kwestii – nie pomyślałabym o tym zostawianiu pieniędzy w automatach z biletami – może dlatego, że dawno już z takiego nie korzystałam. Ale to rzeczywiście bardzo dobry pomysł i obiecuję się zastosować.

    • Bardzo polecam. I warto z boku obserwować, jak reagują ludzie, którzy znaleźli te drobne. To nie ma nic wspólnego z rozrzutnością!

  • Jak Bóg słucha tych wszystkich, którzy wiedzą co go zasmuca bądź cieszy – musi być mocno zdziwiony. Albo choć zakłopotany…

  • Pytacz

    Zajebisty tekst. Jesteś mega gościem! Trafnie jak w mordę strzelił. Wyzwaniem dla mnie – nie wycierać Bogiem ust. Dziękuję wielce.

  • Bardzo dobrze napisane. Czasem małe rzeczy zmieniają bardzo wiele.