Mówią: "Szukajcie, a znajdziecie". Powodzenia!

Niecodzienność

Powszechnie sądzimy, że wychowanie przebiega jednokierunkowo. Dorośli stwarzają małemu człowiekowi mikroświat, w którym ten stopniowo ewoluuje od pełnej zależności do mądrej autonomii. W praktyce to proces o dwóch przeciwstawnych wektorach . W niecodziennej codzienności wpływamy na siebie wzajemnie.

Czas i przestrzeń

Udaje nam się bywać. W trójkę. Stworzon na wieść o podróżach nadal nie manifestuje entuzjazmu, ale nauczyliśmy się pacyfikować wędrowny bunt we wczesnym etapie rozwoju (jeśli kiedyś zobaczycie w pociągu człowieka, który swojemu dziecku daje do zjedzenia telefon, to będę ja).

My, dorośli zdążyliśmy zapomnieć, że w relacjach czas ma znaczenie. Z Facebookiem i Twitterem pod skórą, staliśmy się mistrzami skracania dystansu. W konsekwencji coraz częściej osiągamy mistrzostwo w rozczarowaniu sobą.

Kiedy w naszej przestrzeni pojawia się ktoś obcy, ta najmniejsza reaguje ostrożnym dystansem i zaciekawieniem. Potrzebuje czasu. Nowym znajomym przygląda się z cieniem optymizmu, ale zawsze z bezpiecznej odległości. Sprawdza, czy ja i Głos Rozsądku wciąż jesteśmy obecni. To zupełnie naturalne. Zwykle wystarcza 10-15 minut.

My, dorośli, zdążyliśmy zapomnieć, że w relacjach czas ma znaczenie. Z Facebookiem i Twitterem pod skórą, staliśmy się mistrzami skracania dystansu. W konsekwencji coraz częściej osiągamy mistrzostwo w rozczarowaniu sobą. Zgubiliśmy przestrzeń, która pozwala zbudować zaufanie, albo cofnąć się o krok, kiedy to jeszcze możliwe.

Internet na to nie pozwala, bo tu nie ma miejsca na didaskalia. Nie widać subtelnych gestów zakłopotania, ostrożności, zachwytu. Brak bezpośredniego kontaktu odziera z empatii, a więc często mówimy więcej niż trzeba.

Na nowo doceniam relacje, gdzie brak dystansu nie stanowi punktu wyjścia, ale jest prostą konsekwencją bycia ze sobą w czasie. Nawet jeśli to trudniejsze.

Bezpieczeństwo

Lila zasypia w kuchni. Wciąż przy charczącym akompaniamencie okapu. Szczęśliwie mniej na rękach, częściej w kołysce. Kręgosłup docenia.

Potrzeba bezpieczeństwa w pierwszym okresie życia ma znaczenie szczególne. W przestrzeni pozbawionej zagrożeń i lęku, mały człowiek nasiąka zaufaniem do rzeczywistości.

Oczy otwiera już w innym miejscu. Siła Większa teleportuje ją do pokoju, gdzie śpimy wszyscy. I choć to powtarzalny rytuał, Lila dziwi się nieustannie. Jeśli po przebudzeniu natknie się na znajomą twarz, reaguje uśmiechem. W konsekwencji od kilku miesięcy spóźniam się do pracy, bo jeśli złapie mnie przed wyjściem, nie potrafię pożegnać się w pięć minut. Wiem, że będzie jeszcze gorzej.

Kiedy w zasięgu wzroku nie ma nikogo, przestaje mieć na imię Lilianna, a zaczyna Katastrofa. Reagujemy doskokiem i bierzemy ją na ręce. Wtula się wówczas mocno, jakby moja koszula miała sprawić, że stanie się niewidzialna. Pociera wciąż zaspane oczy i spokojnie łapie oddech. Przez ułamek sekundy dobrze jest być dla kogoś całym światem.

Potrzeba bezpieczeństwa w pierwszym okresie życia ma znaczenie szczególne. W przestrzeni pozbawionej zagrożeń i lęku, mały człowiek nasiąka zaufaniem do rzeczywistości. To fundament wylewany pod przekonaniem, że świat nie jest miejscem kaźni, a ludziom – w ogólnym rozrachunku – można ufać.

Łatwo tę potrzebę akcentować, kiedy ma się do czynienia z ośmiomiesięcznym maluchem. Tyle, że w naszym świecie – dorosłych i poważnych – to równie ważne. Ta perspektywa to kilka prostych pytań. Takich, które ocierają się o banał, a jednocześnie są ciężkim wyrzutem sumienia. Czy traktuję innych w sposób, który nie narusza ich poczucia własnej wartości, nie odbiera im prawa do bycia sobą? Czy sprawiam, że w moim otoczeniu czują się bezpiecznie? Tak zwyczajnie dobrze?

Zazwyczaj, skupieni na czubku własnego nosa, nie myślimy o tym w ogóle.

Widzialność

Stworzon od kilku dni podnosi się o własnych siłach. Chwyta szczebli łóżeczka, zaciska zęby (wszystkie dwa), mruży oczy. Po czym zmienia pozycję z horyzontalnej na pionową.

Kiedy już się uda, po pierwszej fali radości, patrzy czy ja patrzę. To, że oczekuje reakcji, jest więcej niż oczywiste. Czasem obserwuje jej zachowanie kątem oka i udaję brak zainteresowania. Wtedy zaczyna zwracać na siebie uwagę werbalnie, tak, że trudno o sprzeciw.

Konieczność bycia widocznym z czasem narasta , staje się istotniejsza, posiada kontekst. Adekwatna reakcja na zachowanie dziecka potwierdza jego prawo do istnienia. Jeśli okazujesz radość, a ja rozumiem i potwierdzam twoje zadowolenie, czujesz się dobrze we własnej skórze. W chwilach trudnych, kiedy się smucisz, nie bagatelizuje twoich problemów. Wówczas uczysz się, że masz prawo do własnych emocji. To ważne.

Codziennie mijam ludzi, którzy chcą być zauważeni, a mój własny egoizm sprawia, że stają się przeźroczyści. Tak dzieje się w autobusie, kiedy dosiada się dawno nie widziany znajomy, a ja udaję, że śpię. W pracy, gdy nad kuchennym blatem ktoś pyta o miniony weekend i zamiast zapytać o to samo, niecierpliwe czekam, aż ekspres napełni kubek z kawą. Zawsze, kiedy bagatelizuję sprawy dla innych ważne, tylko dlatego, że sam znajduję się w nieco innym punkcie własnego rozwoju.

Adekwatna reakcja na zachowanie dziecka potwierdza jego prawo do istnienia.

Ignorując potrzebę bycia widzialnym, w praktyce mówimy ludziom obok, że nie należą do naszego świata. Dajemy im do zrozumienia, że z jakiegoś powodu są mniej ważni. Tak nie można.

Bycie tatą uczy

Po ośmiu miesiącach balansowania na linii życia i śmierci, dzień znów ma swój rytm. Bywa, że wstajemy wyspani, a rodzicielska rzeczywistość pozwala na trochę siebie. Stworzon wydaje się rozumieć niemal wszystko, i niemal wszystkiego domagać, ale w sposób dalece mniej problemowy niż jeszcze miesiąc temu. Pierwsze ząbki, pierwsze kroki, gdzie stopy chcą, ale tyłek nie wie, że też powinien, pierwsze „da, da”. Niecodzienna codzienność, która zachwyca i ubogaca.

Bycie tatą buduje. To ważny element mojej tożsamości: tego kim jestem, i – ważniejsze – kim się staję. Ważniejsze, bo doświadczenia kształtują nas i zmieniają. Dzisiaj nikt nie jest człowiekiem, którym był wczoraj. A ojcostwo kształtuje i zmienia radykalnie. Na lepsze.

[fb_button]

{social-facebook-like}