Mówią: "Szukajcie, a znajdziecie". Powodzenia!

Nigdy nie wiesz, co się wydarzy

Nigdy nie wiesz, co się wydarzy, kiedy zaczniesz pisać. Istnieje ryzyko, że – tak jak w moim przypadku – wydarzy się wszystko.


Nic co trzy lata temu było aktualne w moim życiu zawodowym, już takie nie jest. Z bezpieczeństwem finansowym włącznie. W czerwcu 2013 byłem etatowym pracownikiem dużej agencji reklamowej. Klasycznym Yuppie. A później zacząłem pisać i świat, który znałem, przestał istnieć. Kartę dostępu do korporacyjnego biura zamieniłem na bilet Intercity. Przestałem mówić ludziom, co powinni kupić, żeby poczuć się lepiej. Pytam, co jest dla nich ważne.

Najpierw pisałem, żeby imponować innym. Z czasem, żeby zrozumieć i siebie i ich. Dlatego od dłuższego czasu na blogu coraz mniej tego, „co myślę”, a coraz więcej zdań wypowiadanych przez ludzi, których spotykam. Po Halo Człowiek, a więc wywiadach, próbuje swoich sił w reportażu. Zmiany, które zaszły na blogu, są naturalną konsekwencją tej ewolucji.

Kategorie

Obok nowej szaty graficznej, zmienia się filozofia bloga. Dzisiaj to tylko trzy kategorie: wywiad, reportaż i felieton. Wywiad i reportaż, a więc głównie projekty specjalne (choć nie tylko). Felieton, bo wciąż dobrze czuję się w krótkich formach. To, że „mojego zdania” jest mniej, nie znaczy, że zupełnie chcę z niego zrezygnować.

Media społecznościwe

Kolejna z ważnych zmian zachodzi w mediach społecznościowych. Dotychczas tak Facebook, jak i Twitter były miejscami, gdzie informowałem o nowych materiałach dostępnych na blogu. Od dzisiaj na Facebooku możecie spodziewać się spotkań na żywo, a Twitter będzie zdecydowanie bardziej aktywny jako miejsce bieżących komentarzy. Nowym kanałem jest Snapchat. Po kilku miesiącach eksperymentów dojrzałem do krótkich relacji live z zaplecza swojej pracy. Dodatkowo chcę na Snapchacie realizować format, w którym obcych ludzi (np. na przejściu dla pieszych) będę w prosty sposób pytał o nieproste sprawy. Zapraszam: haloziemia.

Wielkie ryzyko, czyli konkurs

Trzy egzemplarze mojej książki („Halo Człowiek, rozmowy o tym, co ważne”) z podpisem i osobistą dedykacją, trafią do tych osób, które na Snapchacie w 10 sekund opowiedzą na pytanie, dlaczego czytanie jest niebezpieczne. Bo że pisać to wielkie ryzyko, wiem już całkiem dobrze. Umówmy się, że na Wasze wiadomości będę czekał do 22 lipca.

PS Możliwe, że nie wszystko będzie od razu działać tak, jak powinno. Mogą pojawić się drobne błędy (np. w tłumaczeniach). Dajcie znać, jeśli coś zauważycie!

 

 

  • Z tego co się orientuję target wiekowy Snapchat-a to 13 -17 lat. A może się mylę?

    • Jako 30-latek odnalazłem się tam całkiem nieźle. Być może nie świadczy to o mnie dobrze, ale mimo wszystko – warto spróbować.

      • W końcu wszyscy faceci to duże dzieci. Ja też mam dobry kontakt z tą grupą wiekową. Przekonałem się o tym kiedy ogłosiłem konkurs na „fejsie” na temat Pokemon Go :)

  • Co to jest snapchat? :)

  • Kibicuję i przeglądam. Bo gdzie, jak nie tu ?

  • Chyba w końcu muszę założyć snapchata, specjalnie dla pytań na ulicy.
    Powodzenia na nowej drodze blogowania :)

  • Kochane Dzieci

    Konradzie, też Ci bardzo kibicuję!!! A o tym, że nie jest łatwo wyjść z ciepłego kąta pod nazwą ‚korporacja’ też co nieco wiem;) tak, zmiana i rozwój są częścią naszego życia, więc zamiast się ich bać warto je wykorzystać aby pracowały na naszą rzecz;) no i kusisz tym snapem, oj kusisz;) pozdrawiam i proszę o więcej;)

  • Z zaciekawieniem patrzę na kolejne zmiany i etapy :) powodzenia!

  • Twój rozwój to czysta inspiracja. Ewolucja to słowo klucz. Mam nadzieję, że kiedyś będę w podobnym punkcie. Dziękuję!

  • Podobno jedyną stałą jest zmiana. I ta jest rzeczywiście dobra. Szczerze zazdroszczę Ci tak drastycznego ograniczenia kategorii. Tylko ten snapchat… na razie go unikam, więc nie będę miała okazji Cię podglądać ;)

    • Miałem do Snapchata bardzo duży dystans, ale snapy Arleny Witt skutecznie go zmniejszyły.

  • Zmiana jest dobra. Znam twój blog od momentu, gdy był po przemianie, więc ciężko mi się odnieść do jej poszczególnych elementów, ale zwrot z wewnątrz siebie na zewnątrz brzmi na ciężką pracę nad sobą, którą musiałeś odbębnić. :)

    • Nie wiem, czy to była ciężka praca. Tak naprawdę: nie spociłem się przy tym jakoś szczególnie. Lubię słowo ewolucja, bo zakłada, że zmiana jest naturalna i stopniowa.

{social-facebook-like}