Mówią: "Szukajcie, a znajdziecie". Powodzenia!

Rzeka podziemna

Wierzyłem w Boga, bo nie wierzyłem w człowieka.


środa, 20 grudnia

Łączyło nas „Cześć, co słychać?”, dzieliła różnica wieku. O tym, że nie żyje, dowiedziałem się o dziesięć dni za późno. Facebook uznał, że śmierć – w przeciwieństwie do Beaty Szydło i obrazków dla idiotów – nie jest ważna. Tęsknię, choć znałem go tylko trochę, a przez ostatnie lata – wyłącznie z widzenia.

Jego starszy brat był zbójem i szkolnym prześladowcą. Ze zdziwieniem odkrywam, że czas zatarł urazy, ale oszczędził wspomnienie boiska i dziecięcej naiwności. Nosiliśmy koszulki ulubionych klubów, wierząc, że kiedyś zagramy na Camp Nou albo Old Trafford. My, nieudani chłopcy z nieudanych domów.

Może nie za kolegą tęsknie, tylko za sobą z tamtych dni?

wtorek, 26 grudnia

Pierwsze Boże Narodzenie bez religii.,więc szukam zdania, które pomieści tę zmianę. Może: „Wierzyłem w Boga, bo nie wierzyłem w człowieka”? Bliscy się dziwią, mama ubolewa i pomstuje.

Lusia mówi o Bogu dużo i mądrzej niż większość dorosłych. Nie chcę jej tego zabierać.

piątek, 29 grudnia

Potykam się o Tomasza Jastruna, który w „Rzece podziemnej” pisze: „Częściej muszę wychodzić z domu, za dużo spotkam się z myślami i ze słowami, a za mało z ludźmi”. U mnie odwrotnie – powinienem wsiąknąć w dom. Moi bogowie – reportaż, praca – żądają ofiary z czasu, a przez ostatnie dwa lata składałem tę ofiarę bez protestu (i obok protestów).

Nie żałuję, bo reportaż mnie zmienił, a reporterzy – uwiedli. Ale od trzech miesięcy czuję chroniczne zmęczenie: brakuje mi uważności; za dużo mówię do innych, za mało do siebie. Rok, przecież udany – dobrze przyjęta książka, ważne nagrody (Kampania Społeczna Roku, kto by pomyślał?), festiwale – miał swoją cenę. Było warto, ale chcę sprawdzić, czy można inaczej.

Dawniej z końcem roku mówiłem sobie „teraz okładka, później Grand Press”. Dzisiaj chciałbym o siebie zadbać: zasypiać na tyle wcześnie, żeby poranek nie zamieniał się w stan wojenny; przyjąć do wiadomości, że ciepły posiłek to nie luksus; przynajmniej raz w tygodniu wybierać tryb „offline”. Mniej krzyczeć.

Życzę Wam tego samego.


#dziennik to fragmenty osobistych notatek. Notuję codziennie – w ten sposób ćwiczę pióro, mózg i sumienie. Zdjęcie: Cherry Laithang / Unsplash.

{social-facebook-like}