Mówią: "Szukajcie, a znajdziecie". Powodzenia!

We met in the ’90s

Choć od lat nie korzystam z Internet Explorera – uwielbiam reklamę  Child of the 90s. Tak, to prawda: spotkaliśmy się w cudownych latach dziewięćdziesiątych*.  I choć dzisiaj Sieć jest naszym naturalnym środowiskiem, co jakiś czas, wszyscy tęsknimy do świata, w którym lubię to oznaczało więcej niż muśnięcie ekranu iPhona. Rzecz w tym, że ten świat dzisiaj nie jest ani trochę gorszy.

http://www.youtube.com/watch?v=qkM6RJf15cg

Zanim wkroczyliśmy w wiek dorosły wiele mądrych głów, jakby z góry, próbowało nas zdefiniować – bez efektu. Czas zrobił to zdecydowanie lepiej. Jesteśmy pokoleniem z pogranicza – pokoleniem styku. I nie chodzi o zmiany społeczne takie jak upadek komunizmu i transformację ustrojową. Na siebie, swoich rówieśników i tych młodszych, patrzę z innej perspektywy. Właśnie o tym będzie ten wpis.

Jesteśmy ostatnią generacją, która dorastała w świecie analogowym, ale cyfryzacja rzeczywistości stała się naszym pełnym udziałem. Jesteśmy więc pokoleniem styku tego co tradycyjne z nowymi technologiami. Tu w Polsce, Internet i cały digital raczkował, stawiał pierwsze kroki i zmieniał się razem z nami. To właśnie kombinacja tych dwóch rzeczywistości nadała nam tożsamość.

Ta tożsamość w młodszych od nas jest już inna. Jestem jednak daleki od powszechnego wśród moich rówieśników stwierdzenia, że pokolenie, które przyszło po nas jest zdecydowanie gorsze. Wielu twierdzi, że technologia w dłuższej perspektywie pozbawia samodzielności i ogłupia; zabija wartości.  To tylko półprawda.

W praktyce mamy do czynienia z trzema modelami funkcjonowania:

Pierwszy model to wymyśl, stwórz z niczego, podziel się. To my – dorastający w latach 90-tych. Nie ściągaliśmy wypracowań z Internetu bo jeszcze ich tam nie było. Nie marnowaliśmy czasu w serwisach społecznościach rozmawiając o niczym – Internet był zbyt drogi i najczęściej naliczany minutowo. Pisaliśmy więc maile (bądź do siebie bądź do grup dyskusyjnych) i dbaliśmy o język. W końcu trafiliśmy do sieci ze świata analogowego gdzie nauczono nas, że poprawna pisownia jest czymś zupełnie normalnym, a błędy i niedbałość świadectwem ułomności. Wymienialiśmy poglądy, którym towarzyszyły emocje, a nie emocje, którym towarzyszyła pustka. Byliśmy twórczy, ale nasza twórczość bazowała na wiedzy i doświadczeniu z poza Internetu.

Drugi model to Ci, którzy przyszli tuż po nas: rość sobie prawo, zabierz i zapomnij. To postawa: nic nie umiem, ale to nie ma znaczenia. Chcę się bawić, chcę chwalić się swoim stanowiskiem, ubraniem i miejscami, w których się pojawiam. Określa mnie to, co na zewnątrz. Nie mam czasu na to, co naprawdę istotne. To Ci ludzie, którzy nigdy nie strzelali do siebie z wyschniętych gałęzi.  Oni nie mieli potrzeby używania kreatywności: wszystko zostało im dane. Ale to MY stworzyliśmy ten świat na tacy dla nich. To pokolenie, które już nie zna analogowej rzeczywistości.

Trzeci model to społeczność, która dorasta teraz i jest wypadkową dwóch pozostałych. Oni tworzą, wykorzystują zasoby i rozwijają je. Za większością start-upów stoją ludzie nieco młodsi od nas. Mają wszystkie zasoby ale są jeszcze głodni. To zasadnicza różnica między nami, a nimi. My chcieliśmy zrobić coś fajnego, oni mogą to robić na skale o której nie mieliśmy odwagi myśleć. Podróżują, tworzą swoje projekty bez granic językowych i mentalnych. Ciężko pracują, zdobywają wiedzę, wymieniają się doświadczeniami, ale szybciej i sprawniej. Nie musieli wymyślać ani uczyć się nowych technologii – urodzili się w tym środowisku i wykorzystują to, co zostało im dane. Robią to twórczo.

To co zasadniczo odróżnia ich od modelu numer dwa to ciekawość. Ciekawość zawsze idzie w parze z pokorą. Choć coraz częściej szukają inspiracji do życia on-line w świecie bez nowych mediów, to dla nich ten podział w ogóle nie istnieje. Świat jest jeden. Dosłownie. Trzymam kciuki za ten świat. Choć nie jest całkiem mój bo powoli przestaje nadążać, jest mi w nim całkiem dobrze.

*”Cudowne lata” to tytuł serialu, który opowiada o życiu dekadę wcześniej, ale ja sam oglądałem go w okolicach roku 1995. Ktoś jeszcze pamięta?

[fb_button]

{social-facebook-like}