Mówią: "Szukajcie, a znajdziecie". Powodzenia!

Jedno rozczarowanie wystarczy

Plakat legendarnego Pele powiesił nad łóżkiem – tuż obok krzyża. I jak Pele, sypiał z piłką. Nie do końca wierzył, że przyniesie mu to szczęście, ale uznał, że lepiej nie ryzykować. Znał na pamięć biografie piłkarzy i trenerów, z łatwością przywoływał historie klubów. Na bieżąco śledził wyniki kilku lig. Na tabliczkę mnożenia nie było już czasu.

W szkole – tuż przed przerwą – wyrzucał futbolówkę oknem i biegł. Prawdopodobnie nigdy nie zdążył usłyszeć, że dzwonek jest dla nauczyciela. Po strzelonej bramce, jak wielu z nas, zdejmował koszulkę, unosił dłonie w górę i krzyczał. Deptane boisko na ułamek sekundy zamieniało się w słynne Camp Nou.

Przez całe wakacje zbierał makulaturę, puszki i butelki. Trzy razy, bo pierwsze uzbierane pieniądze zabrał mu ojciec – w końcu jego puszki i jego butelki. Drugie schował tak skutecznie, że sam nie potrafił ich  znaleźć. Za trzecim razem wystarczyło. Buty. Jak Pele. Nikt nie może ich dotknąć.

W klubie sportowym, do którego przyszedł, wpisowe obejmowało piłkę, ręczniki, koszt stroju i ubezpieczenia. Niestety, nie obejmowało marzeń. Miał dziewięć lat – wystarczająco, żeby zrozumieć. Nie rozumiał tylko dlaczego został wyśmiany. Mama pytała o klub, ale przemilczał. Uznał, że jedno rozczarowanie wystarczy…

Ta historia wróciła do mnie po raz pierwszy w grudniu ubiegłego roku. W Szlachetnej Paczce Franciszka znalazł się sprzęt sportowy: rękawice, ochraniacze, podkolanówki. Ponownie podczas lektury książki ks. Jacka Stryczka, W Pieniądzach ks. Jacek pisze, że bieda nie polega na tym, że ktoś ma mało, ale na tym, że wszyscy wokół mówią: jesteś nikim.

Ważny fragment, bo pozwala zobaczyć więcej. Nie wszyscy doświadczyli biedy, ale niemal każdy zawstydzenia, na które nie zasłużył. Na lekcjach wychowania fizycznego, bo piłka lekarska za ciężka. W dużym mieście, bo tak bardzo inne od domu. W restauracji, gdzie zaskakuje wszystko, z ilością sztućców włącznie. Czasami w towarzystwie ludzi, którzy z zawstydzania innych uczynili sobie rozrywkę.

Tymczasem bieda jest wstydem ustawicznym – takim, który trwa. Okrada z poczucia godności i sprawia, że ludzie przestają w siebie wierzyć. Dzieje się tak, bo ulegliśmy iluzji, że określa nas stan posiadania.

Trudny do zrozumienia paradoks polega na tym, że określa nas zawsze źle. Wykluczamy ludzi biednych, a jednocześnie patrzymy wrogo i podejrzliwie na tych, którym się powiodło. Dewaluujemy ich pracę, tłumacząc, że to szczęście i okoliczności. Oskarżamy o chciwość, bo pieniądze muszą psuć, a duże pieniądze muszą psuć szybko. Bywa też (szczęśliwie coraz rzadziej), że ktoś broni karkołomnej tezy o biedzie – cnocie. Zapominamy, że cnota jest tylko tam, gdzie jest wybór. Trudno nie dostrzec tu szaleństwa.

W 2012 roku ks. Jacek Stryczek odbierając nagrodę Polskiej Rady Biznesu powiedział, że kocha ludzi bogatych. Kocha ich tak, że oni zaczynają kochać biednych. Pomyślałem wtedy, że tak naprawdę tu nie chodzi o pieniądze. Posiadanie samo w sobie nie jest ani dobre, ani złe. Jest ważne, bo można więcej. Pozwala wybierać.

Brak zgody na biedę to również wybór.


Specjalny rabat dla czytelników halo ziemia

Od ponad roku mam wielki zaszczyt i przyjemność wspierać Stowarzyszenie WIOSNA. W podcaście, który niedawno pojawił się na blogu Michała, powiedziałem, że WIOSNA mnie wychowała. Nie było w tym przesady. ks. Jacek Stryczek, lider WIOSNY, napisał książkę o wdzięcznym tytule „Pieniądze”. Książka to praktyczny, życiowy poradnik. Mówi o pracy zawodowej, relacjach i mądrej pomocy. Bardzo polecam.

ksiazki_jacek

Dla czytelników bloga w sklepie WIOSNY (sklep.wiosna.org.pl) czeka specjalny rabat. Wystarczy na zakończenie procesu zakupowego wpisać kod: HaloZiemia. Kod jest ważny do końca maja.

{social-facebook-like}