Mówią: "Szukajcie, a znajdziecie". Powodzenia!

Z nami wszystko dobrze

Stanisław Lem miał powiedzieć, że tak długo, jak chwalono jego prace, nie był zadowolony. Kiedy posypały się rady, że zaułek, ślepa droga i czas skończyć, wiedział, że już wszystko dobrze. Ufam, że perspektywa tych, którym chcę dzisiaj dać głos, jest inna. Z ich pisaniem jest lepiej niż dobrze.

Blog Day – międzynarodowym święcie blogerów dowiedziałem się rok temu dzięki publikacji Natalii Hatalskiej. 31 sierpnia piszący polecają tych, których sami czytają. Regularnie odwiedzam blisko czterdzieści blogów. Większość z autorów zdążyłem poznać osobiście. Niemal każde z tych spotkań utwierdziło mnie w przekonaniu o tym, jak wartościowa jest ta przestrzeń Internetu. Trudno podzielić się nimi wszystkimi. O część z nich pisałem przy okazji ostatniego Share Week. Podobnie jak wtedy, dzisiaj zamiast rekomendacji – krótki cytat. Dobrego odkrywania.

 


100sukienek

Czuję jak bym mieszkała w mieście kotów Murakamiego. Czas płynie tu inaczej, wolniej, a ja mam problem z wydostaniem się stąd. Myślę już kolejny raz o wyprowadzce. Po raz pierwszy było to miasto tuż obok, tym razem myślę o większej odległości. Mówisz “i tak Ci się nie uda, po co to?” a Twoje słowa tym bardziej utwierdzają mnie w moim przekonaniu, że chcę stąd wyjechać. Zmieniasz więc taktykę, mówisz “jedź, skoro tutaj Ci źle”. Dwanaście rozmów na ten temat i znowu zmieniasz taktykę. Manipulujesz mną, żebym czuła wyrzuty sumienia, że Cię zostawiam. Jeżdżę z Tobą do lekarzy, co najmniej raz w tygodniu. Gdy rozmawiasz ze mną zmieniasz ton głosu na taki, w którym słychać zmęczenie życiem.


Aga Rogala

Mój Dorosły Synku,
chcę Cię dziś o coś prosić. Nie bądź zawsze dorosły. Tak nie można, zamęczysz się. A i tak efekty są marne i człowiek po wszystkim ma poczucie, że coś go ominęło albo że zadaje się gwałt na jego duszy. Ten świat nie jest tego wart. Ten świat nie potrzebuje takich poświęceń.Jako dziecko krzyczałeś i płakałeś, gdy było Ci smutno, gdy coś bolało, gdy chciałeś zmienić stan rzeczy. Było jasne, że coś jest nie tak i koniecznie trzeba zaradzić sytuacji. Problem z wieloma dorosłymi jest taki, że wyrastając z częstego ronienia łez, przestali w ogóle sygnalizować, że czują smutek, żal, ból, rozpacz. Obawiam się nawet, że niektórzy z nich nie wiedzą, że mają je tak głęboko w sercu. Dorosłym często nie mieści się w głowie, że wszystko można zmienić.


eWKratkę

(…) straciłam prawie wszystko – pracę (to szczegół, bo dla tych, co chcą zawsze się znajdzie), przyjaciół (o, to jest coś, tylu ich było, właśnie dzięki temu miejscu ujrzałam, jacy byli z nich przyjaciele, nikomu takich nie życzę, szkoda gadać), a z najgorszych – to bliskość córki, każdy kolejny dzień z jej życia, radość, łzy, pierwszy dzień w szkole, jak dorasta. Tak dużo tego, serce pęka, bo to już dwa lata jak jej nie widzę. Pomimo tego, że to już tyle czasu, to wciąż nie pogodziłam się i nie pogodzę z tym, że mnie przy niej nie ma…


Lucy.es

Macierzyństwo to siła, która pozwala znieść wiele, zdobyć to co potrzebne, wywalczyć to co należne, wyeliminować to co zagrażające, zaakceptować to co nieoczekiwane. Siła, która tworzy cud zawsze taki sam, choć różnie przyjmowany.

Macierzyństwo to siła przywiązująca, zmieniająca, niwecząca, oswajająca, bogacąca, odzierająca, tworząca.


Małokulturalna

Nie oszukuję siebie w dzień, że niepotrzebny mi mężczyzna, by w nocy po cichu płakać, że go nie ma. Nie wiem czy dzieci dają szczęście, wiem że kiedyś będę chciała się przekonać. I nie chciałabym przekonywać się samotnie. Nie wstydzę się tego, że mam uczucia i nie udaję, że nikt nie może na nie wpłynąć.

Nie mam nic do kobiet wyzwolonych. Po prostu nie jestem jedną z nich. A mimo to uważam, że nie brakuje mi odwagi. I nie czuję się gorsza. Zniewolona też nie.


With love – rember to explore

Sobotnie poranki to był czas święty. Kilka stuknięć w podłogę, będącą również sufitem, oznaczało jedno: to już czas. Już, teraz! Szybko, bo woda się gotuje, czajnik gwiżdże a szklanki z zastawy Arcoroc obijają się o siebie, podzwaniając z lekka. Sąsiedzi przychodzili sami, nie trzeba było ich wołać. Nikt nie pukał, bo drzwi zawsze były otwarte. Gość w dom, Bóg w dom, mówiono. To było w czasach, gdy ludzie mieli jeszcze w sobie tę odrobinę ufności do drugiego człowieka. Od tamtej pory zapach kawy już zawsze miał mi się kojarzyć ze światem dorosłych.


 

Czasem słyszę, że jestem jednym z nielicznych blogerów, którzy o świecie wartości piszą w wartościowy sposób. To absolutna nieprawda, a blogi wymienione wyżej nie pozostawiają temu wątpliwości. Jestem wdzięczny, że mogę być częścią tej społeczności. Jednym z was.

 

{social-facebook-like}