Jak popełnić samobójstwo?

Jak popełnić samobójstwo?

Depresja to stan chronicznej pogardy dla samego siebie. To choroba, która oszukuje i męczy. Jest autoagresywnym rodzajem wstrętu do życia. Nie mija. Okrada z godności.

Chorzy, którzy nie wiedzą, że chorują, pierwsze objawy nazywają zmęczeniem i apatią. Ale odpoczynek nie przynosi efektu. Przeciwnie, boli, bo wewnętrzny trybunał oskarża: marnujesz czas. Wówczas pracują więcej i ciężej. Podtrzymują destrukcyjną iluzję kontroli.

To trwa rok, dwa, kolejne. Bywa, że mija, bywa też, że wraca z dodatkowym arsenałem przekonań: nie potrafisz, nie umiesz, nie wiesz.

Arsenał rani. Zmęczenie narasta, czas przynosi poczucie winy. Niektórzy na tym etapie zaczynają użalać się nad sobą i oskarżać. Inni zakrzywiają rzeczywistość. Deprecjonują własne myśli i uczucia, bo nie ważne i minie. Pomoc ma przynieść nowy suplement diety lub kolejna, nigdy niedokończona książka o zarządzaniu czasem.

A później bańka mydlana pęka. Każda myśl i każda okoliczność oskarża. Percepcja ulega zmianie, we własnych oczach stają się sumą niewłaściwych wyborów. Przeszłość, nawet jeśli była dobra, to tylko stracone szanse. Przyszłość budzi lęk. Smutek, choć jeszcze wypierany, sabotuje wszystko, co dobre.

W końcu proste aktywności stają się nieosiągalne: przygotowanie posiłku, umycie zębów, elementarna troska o siebie. Bezpieczny jest tylko sen, ale sen przychodzi dopiero nad ranem. W nocy, kiedy płaczą, zaczynają nienawidzić Boga. Najbardziej nienawidzą samych siebie. W ciągu dnia zachowują pozory, nie proszą o pomoc. Pomoc upokarza, nie zasługują.

Rozwiązanie przychodzi samo. Bez zaskoczenia, nic nowego. Ale teraz ta myśl pobudza, na krótki moment wyciąga z letargu. Jest miła i dobra, daje nadzieję. Najpierw Google: jak popełnić samobójstwo? Samobójstwo leki. Metody samobójstwa. Bezbolesne sposoby na popełnienie samobójstwa. Które piętro gwarantuje zgon? Czy upadek z wysokości boli? W wynikach naiwni, którzy piszą, że wszystko może się zmienić, że to egoizm, ew. żadna sztuka. Na forach kilka sposobów bez gwarancji.

Wątpliwości wracają w nocy. Funkcjonujący pierwiastek instynktu samozachowawczego uruchamia strach: nie uda się, będzie kalectwo. Większość chorych wyobraża sobie pierwsze dni i godziny tuż po. Jak zareagują bliscy? O czym będą rozmawiać? Jak długo? To uwalnia i pozwala zasnąć.

Na końcu jest próba. W skali świata: co 3 sekundy. Co 40 sekund – udana. W Polsce w 2014 na swoje życie targnęło się 10 207 osób. 6 165 skutecznie.


Zanim trafiłem do specjalisty, choroba okradała mnie z godności przez blisko siedem lat. Próg gabinetu uruchomił wszystkie mechanizmy sabotujące: zracjonalizować, oszukać, zminimalizować. Bóg, którego nienawidziłem za nieistnienie, musiał tam być, bo powiedziałem prawdę. Od dłuższego czasu tracę siebie. Przestaję być aktywny, wycofuję się z życia. Posiłki przerywam w połowie. Obojętnieję na to jak wyglądam i kim jestem, każdy poranek to pretensja do świata, że ten wciąż istnieje. Nie sypiam. Okresy stabilności i dobrego nastroju trwają krótko. Myślę, że będzie lepiej, jeśli mnie nie będzie.

Leki przez pierwsze kilka dni otumaniały, wydłużały sen, zaburzały świadomość. Po trzech tygodniach poziom serotoniny wrócił do normy, neuroprzekaźniki zaczęły działać prawidłowo. Tylko tyle i aż tyle.

Zmiana nie była spektakularna. Po raz pierwszy od dawna poczułem zapach kawy. Przyjemny, pobudzający aromat kawy. Dobry Boże, a więc to jeszcze możliwe…

Kilka miesięcy później, po odstawieniu leków i zakończeniu terapii, wróciłem do aktywności zawodowej. Trzy lata po, kiedy poczułem się bezpiecznie i stabilnie, na świat przyszła moja córka. Jestem dobrym ojcem. Wróciłem do pisania, pasji życia, by po kilku miesiącach odebrać statuetkę Bloga Roku, a swój sukces przekuć w pomoc organizacjom charytatywnym. Poznałem ludzi, których codzienność jest okrutnie trudna, a oni potrafią żyć dobrze. Kiedy patrzę na siłę swoich niepełnosprawnych przyjaciół, czuję się zawstydzony.

Ostatnie pięć lat przyniosło wiele sytuacji trudnych, ale pogarda odbierająca wolę życia nigdy już nie wróciła. Jest we mnie spokojna ciekawość jutra.

 

Gdzie znaleźć pomoc?

W Internecie można znaleźć kilkadziesiąt sposobów odebrania sobie życia. Obok nich, choć pisane w dobrej wierze, niebezpieczne porady odsuwające w czasie realną pomoc. Myśli samobójcze są objawem zaburzeń i nie wolno ich bagatelizować. Nie pomaga zmiana trybu życia, aktywności sportowe, książką, ani projekcja cierpiących bliskich. Pomaga profesjonalna (w Polsce wciąż darmowa) pomoc. Poniżej lista telefonów, gdzie można ją znaleźć:

116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym
22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna
116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie Niebieska Linia
800 112 800Telefon Nadziei dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej

Zadzwoń.

  • kjhg

    chce umrzec boje sie to zrobic ale musze nie mam innego wyjscia staralem sobie poradzic z problemami dzisiaj matce powiedzialem ze sie zabije to powiedziala to sie zabij nie mam nikogo kto by mnie wspieral nie mam juz sily wiem ze musze sie zabic problemy same sie nie rozwiaza,

    • Mil

      Jesteś tu jeszcze? Ja też nie mam nikogo.

      • kjhg

        jeszcze tak ale juz niedlugo

        • Mil

          Nie rób tego, dla mnie.

          • kjhg

            JA cie nawet nie znam,dla ciebie?Mam problemy w zyciu realnym z ktorych nie da sie wyjsc jeszcze tydzien gora dwa i mnie nie bedzie.

            • Mil

              Wiem. Jakie masz problemy?

    • FaKKe

      Zapraszam do Sosnowca :D

  • Airelle

    To jest SOS, jestem pokonana, leżę na ziemi
    Czy słyszysz mą rozpacz – jest tam kto?
    Czuję, że tracę siebie

    Pozostawiłam wszystko, ale nie wiń mnie
    Musiałam odejść, nie byłam już sobą
    Upadłam tak nisko,
    Że już nikt mnie nie zauważał
    Rozpłynęłam się w anonimowości
    Walczę z pustką i chłodem, chłodem
    Chciałabym wrócić, nie mogę tego zrobić
    Chciałabym wrócić.

    Jestem niczym, jestem nikim
    Cały mój ból jest mi jako królestwo
    Ma jedyna broń więzi mnie.
    Ujrzeć światło za kratami,
    Obserwować, jak piękne jest niebo
    Czy dochodzi do ciebie mój głos?

  • Paulina

    Myślę,że gdybym zadzwoniła pod którykolwiek numer, nie otrzymałabym pomocy. Ludzie, którzy tam pracują tylko pracują, większość z nich nie ma pojęcia o tym jak wielu z nas się czuje. To żadna pomoc. Wolę umrzeć.

    • Aoki

      Myślę, że przesadzasz z „tylko pracują”. Czy strażakowi, który z narażeniem życia wyciąga kogoś z pożaru, powiesz, że „tylko pracuje?” albo jak chirurg przeprowadza np. przeszczep i przez kilka godzin operuje? Robią to wszystko tylko dlatego, że to ich praca, która daje wypłatę? Rożni ludzie działają z różnych powodów, ale bez wypłaty ciężko o funkcjonowanie. Nie skreślaj ludzi, którzy dyżurują przy telefonie, tylko dlatego, że ktoś im za to płaci, bo albo płacą im tak dobrze, że będą świetnie udawać, albo tak słabo, że sami czują potrzebę i chęć pomagania.

    • Pawcio X

      Zycie to dar od Boga, jak masz takie myśli to pochodzą one od ciemności. Wszelki grzech to zerwanie przymierza z Bogiem i oddanie się złu.

  • kalo

    Koniecznie musisz wybrać się do lekarza psychiatry, potrzebujesz pomocy specjalisty!

  • Maya Blame

    Czy możliwym jest, że chce się umrzeć od tak dawna jak się żyje? Od dziecka moje życie było mi obojętne, nie widziałam nic złego w ryzykowaniu jego utratą żeby coś zrobić jako dziecko a do śmierci podchodząc z obojętnością. Mając około 7-8 lat dowiedziałam się że jest coś takiego jak zabić siebie, nie było internetu w moim życiu a telewizja nie dawała odpowiedzi, pytanie zadane do książek było by podejrzane w bibliotece wiec wiedząc jedno „dużo tabletek” zrobiłam to i po dziś dzień nikt nie wie z rodziny, że kilka dni mojego przytłumienia i wymiotów nie było spowodowane zatruciem wszak ogólnodostępne tabletki z dziecięcej apteczki nie potrafiły mnie zabić.
    Trwam w tym stanie beznadziejności od kiedy sięgam pamięcią, od przedszkola przypuszczam, zakładano że jestem cicha nauczyłam się szafować maskami a 2 lata w kole teatralnym i warsztatów teatralnych w stolicy mi w tym pomogły. Patrząc wstecz jestem świadoma tego, że w każdym momencie mojego życia gdyby zaoferowano mi śmierć wzięłabym ją z uśmiechem.
    Dlaczego teraz postanowiłam coś zrobić? w sensie poszukać pierwszy raz w życiu w ogólnodostępnym internecie? Budzę się i zasypiam, wybudzam z obrazami które podstawia mi mój mózg, planami „pociąg, na tej stacji i w tym miejscu żeby był jeszcze rozpędzony, szyna pod napięciem, albo pójść w cholerę i nauczyć się pływać do góry nogami”. Ponownie mam stan agonii swojej duszy tak silny, że chce mi się wyć ze zmęczenia. Mam prawie 30 lat, świadoma tego że tysiące ludzi ma gorzej, moja kiepska praca i długi z powodu koszmarnego związku nie są tak złą sytuacją jak u niektórych a mimo to, czuje że moje ciało nie ma siły iść dalej wciągam kawę, witaminy i jem obiad żeby nie opaść z sił, ale czuję że ich nie mam i nie tylko psychicznie, mimo dbania o ciało ono odmawia współpracy jakby się poddawało.
    Nie wiem dlaczego to pisze, to i tak nic nie da, pewnie chodzi o upust myśli których nie mogę wyrzucić inaczej niż pisząc, najlepiej anonimowo bo wtedy nikt nie przyjdzie i nie przytuli. Nie jestem w stanie rozmawiać z lekarzem, bo jedyne co usłyszy to płacz jedynie pisanie jest w miarę możliwe, mimo że widzę w sposób rozmazany. Dlatego się pytam, czy jest jakiś adres elektroniczny pod którym można porozmawiać z specjalistą? Jakiś procent mnie jeszcze chce żyć i nie mam pojęcia co rozmowa z specjalista może dać ale tylko to przychodzi mi do głowy.
    Zakładam, że i tak nikt tego nie przeczyta … chyba bynajmniej mam taką nadzieję.

    • an

      ja przeczytalam. idz do lekarza psychiatry, zadne porady online. to jest depresja ktora trzeba leczyc. oni sa przyzwyczajeni do placzu pacjentow. idz walcz i sie nie poddawaj!

  • Samobójczyni

    Też płaczę, czytając to :((

  • Cezary

    Chciałem podziękować za zrobienie tej strony i za to że są jeszcze dobrzy ludzie ta strona BARDZO Mi pomogła pozdrawiam Cezary Dalidowicz

  • Umarłam

    Co to oragazm??
    Co to szczęście??
    Niby mam chłopaka niby go kocham niby on mnie też ale co z tego jak mi to obojętne . nic mnie nie cieszy malutki drobiazg doprowadza mnie do płaczu.
    Mam 19lat a już chce się zabić to chore.
    Pomyslicie gowniara która przesadza .nie przesadzam
    Byłam mlestowana przez własnego brata .
    Nienawidzę go ale wolę sobie coś zrobić niż mu .
    Mam dosc

  • Konrad Piątek

    Witam, mam 16 lat moim problemem jest to, że zakochałem się po uszy w przyjaciółce. Przyjaźnimy się od ok roku, bardzo ją lubię, spotykaliśmy się bardzo często przez kilka miesięcy. Było super, ja podobałem się jej, a ona mi (przynajmniej tak było na początku). Miałem nadzieję, że ona tez chce związki tak samo jak ja, ale się myliłem. Pewnego dnia, kiedy się spotkaliśmy, powiedziałem jej. Jaki na niej zależy i, że chciałbym związku. Odpowiedziała, że jestem za niski(jestem of niej niższy o ok 15 cm) i, że jestem za spokojny. Powiedziałem jej, dobra, nic ba siłę. Zaprosiłem ją na sylwestra do mojego domu i jeszcze kilku przyjaciół. Siedziałem z głową skierowaną w dół, byłem przybity nieodwzajemnioną miłością, bo tak to nazwałem. Spytała, co się stało, odpowiedziałem jej, że myślę o piątku(w tedy dala mi tego kosza). Odpowiedziała, że ona nią myślała, że ja, będę smutny z tego powodu, że się tym nie przejmę! Chodzę z nią do klasy i do dziś o niej ciągle myślę, dalej bym chciał się z nią związać. Nie umiem się pogodzić z tym, że nie mogę z bia być i dlatego ciągle myślę o samobójstwie, moje życie już nie ma sensu. Boję się śmierci, ale wiem, że to jedyne rozwiązanie, ale uwolnić się od tego cierpienia. Dziękuję za wysłuchanie.

  • JA

    Witam, czemu zycie musi byc tak pojebane, dlaczego to jest jedna wielka wspinaczka? Mam dosyc takiego zycia, kiedy ze wszystkim musze sobie radzic sam, nikt mnie nie slucha, nikt nie rozumie co mam do powiedzenia, a jak juz zostane dopuszczony do slowa to i tak nikt nie wie o co mi chodzi, a jak juz ktos uslyszy, to jedynymi slowami jakie slysze sa PRZESTAN SIE UZALAC NAD SOBA. Mysli samobojcze mam od okolo 3 lat, przychodza do mnie codziennie, a od kilku dni nie mysle o niczym innym. Mam dosyc starania sie i chowania pod niewidzialna maska, dosyc pokazywania jak to wszystko jest wporzadku i udawania ze nic sie nie stalo, oraz tej codziennej wspinaczki, z kazdym dniem wspinam sie po niewidzialnej scianie a gdy juz wejde kawalek wyzej to spadam z wiekszym chukiem, tym razem chyba nie dam sobie rady. Staralem sie wystarczajaco dlugo, i co z tego mam?! Zona mnie zostawia z powodu jakiejs blachostki, i nie rozumie co do niej mowie, bank zabral mi mieszkanie, stracilem prace, a do tego mam dlugi, dlugi z ktorych pewnie nigdy nie wyjde. Ja juz poprostu pekam, nie mam sily juz tego dzwigac, to wszystko jest dla mnie za ciezkie.

  • emil

    Chce się zabić raz mnie uratowali byłem 4 dni w śpiączce jak to czytać możliwe ze juz mnie niema z wami

    • an

      jestes jeszcze? nie daj sie. ja sie jakos trzymam ,,jeszcze,,,

      • Konrad Piątek

        Dobrze powiedziane, „jakoś…”

  • I hate myself

    Chcę popełnić samobójstwo! Chcę umrzeć! Ale nie mam odwagi tego zrobić. Również ze względu na to, że jestem katoliczką i boję się potępienia.
    Z perspektywy innych osób moje życie wygląda normalnie, bo tak też się zachowuję, a przynajmniej się staram. Jestem bardzo nieśmiała, ludzie myślą, że taka moja natura, ale to nieprawda. Mam fobię społeczną i dysmorfofobię. Niezdiagnozowaną, ale ja to po prostu wiem. Chodziłam do jednego psychologa, ale zrezygnowałam. Zapisałam się do innego, na razie zaliczyłam jedną wizytę.

    Moje życie jest bez sensu. Nienawidzę go. Tak samo jak siebie. Są takie dni kiedy nie mogę spojrzeć w lustro, brzydzę się swojego wyglądu, chociaż inni mówią, że jestem ładna. Hmm, może tylko wtedy kiedy nałożę na siebie tonę makijażu. Zresztą to bez znaczenia. I tak siebie nie lubię.

    Mam prawie 20 lat. Boję się przyszłości. Nigdy nie miałam chłopaka. Nawet nie wiem czy potrafię kochać. Ale wiem, że brakuje mi bliskości, żeby ktoś mnie pokochał, przytulił, ale tak szczerze.

    Myśli samobójcze i depresyjne dopadają mnie dość często. Najczęściej wieczorami, tak jak teraz. Wtedy płaczę i proszę Boga, żeby zabrał mnie z tego świata.

    Poczekam jeszcze kilka lat. Jeśli się nie wyleczę, nie znajdę miłości mojego życia, nie pokocham siebie, to zostanę zakonnicą. Bo samobójstwa na pewno nie popełnię. Chociaż…

    • Piotr Dziatkiewicz

      Napisz do mnie fb piotr dziatkiewicz z wielka checia porozmawiam z toba moze uda mi sie ciebie przekonac do zycia i zaakceptowania siebie:)

    • Patryk Weiss

      Czytam to, jakbym czytał historię swojego życia. Jedyną różnicą jest to, że jestem facetem i o rok starszy od Ciebie. Stan, który przeżywasz miałem rok temu. Może mógłbym Ci jakoś pomóc, może byśmy się spotkali, albo chociaż porozmawiali na odległość. Napisz mi, w jakim mieście mieszkasz.

      • I hate myself

        Nie mam na tyle odwagi żeby poznawać nowych ludzi… Zawsze jak ma dojść do pierwszego spotkania, szukam wymówek.
        Ja jestem z okolic Rzeszowa, ty z Poznania, wiem ;)

    • groundead

      też jestem z okolic Rzeszowa, może pomożemy sobie nawzajem :| ?

    • groundead
    • Shottas

      Cześć, jeśli chcesz porozmawiać czy popisać to napisz zenekfronczewski@wp.pl Jestem z okolic Rzeszowa. Nie nazywam się tak jak w mailu :D

  • DanDev

    Chcę umrzeć, już nie mam siły. Nie wiem czemu tutaj to piszę, chyba z bezsilności…

    • Anna Kowalska

      Myślę, że wcale nie chcesz umierać, po prostu dajesz sygnał światu, że dzieje się coś złego z tobą. Potrzebujesz wsparcia, nie życz sobie śmierci, tylko dlatego, że czujesz się samotnym człowiekiem. Jesteśmy tak zaprogramowani, że podświadomie pragniemy być kochani i potrzebni innym ludziom. Wiem, że w tym płytkim świecie znalezienie zrozumienia w drugim człowieku jest często trudne, ale nie oznacza to, że jest całkowicie niemożliwe. Leczę się na depresję i często zdarzają mi się gorsze dni, ale z całą pewnością chcę żyć i cieszyć się życiem. Jeżeli masz życzenie porozmawiać to napisz do mnie:) Pozdrawiam (lucyyy@vp.pl)

  • placidus

    Hej wszystkim. Proszę przeczytajcie mój wpis zanim cokolwiek zrobicie. Miałem trudne dzieciństwo. Nie materialnie ale w domu były często kłótnie. Jestem wrażliwy tak jak pewnie większość z Was. I niestety wrażliwość sprawiała, że cierpialem bardziej niż inni domownicy. Często czułem pustkę, w sercu i w duszy spotegowana problemami rodzinnymi. Chciałem stąd odejść. I nawet próbowałem. Było naprawdę beznadziejnie… życie nie miało sensu ani smaku. Ale wiecie. To się zmieniło. I teraz zastanawiacie się co mi pomogło. Nie leki. Choć broń Boże nie odciągam Was od terapii, a zachęcam. Mi pomógł Bóg. Nie wiem dlaczego i jak. Ale pojawił się w moim życiu. I zmienił je. Nie czuje już pustki w moim sercu. I wiem czym była spowodowana. Jego brakiem. Ja akurat byłem uzależniony (skutek nerwow w domu) i ten grzech niszczył mnie a ja nawet nie zdawałem sobie o tym sprawy. A Bóg nie może być w grzesznym sercu. Ale chce być w naszych sercach. I jeśli jesteś wierzący pomodl się. Jeśli nie, zwróć się do Boga, wierzę, że nie zostawi Cię bez pomocy. Moze postawi kogoś na Twojej drodze kto Ci pomoże. I może nie będzie to jutro, czy za dwa dni ale On jest i pomaga wszystkim.
    Życzę dużo pokoju w Waszych sercach :)

    • goldg

      Jak mam się zwrócić do Boga, kiedy wręcz nie wierzę, że jest. O samobójstwie myślę od ok.2 lat. Jedyne co mnie jeszcze powstrzymuje to strach przed bólem. Jednak świadomość, że „to” uwolni mnie od bólu (który nie jest fizyczny) powoduje, że myśli o samobójstwie wciąż powracają. Łzy już nie pomagają. Byłam na terapię – kilka spotkań, na chwilę pomogły, jednak wszystko wróciło.

      • kalo

        Powinieneś wybrać się do lekarza psychiatry, czasami leczenie depresji musi trwać trochę dłużej. Jeśli depresja wróciła, trzeba jeszcze raz wybrać się na terapię.

  • Piotr Dziatkiewicz

    Czesc jezeli potrzebujesz rozmowy zrozumienia mozesz napisac do mnie z checia udziele ci wspaecia . Też mialem podobnie jak ty ale w pewnym momencie swojego zycia stwierdzilem że pokaże im wszystkim poradze sobie i bede jeszcze szczesliwy chociaz akurat teraz mam bardzo duze problemy

  • Piotr Dziatkiewicz

    Ola nie poddawaj sie wierze ze znajdziesz szczescie ktorego tak naprawde potrzebujesz chociaz mialo by trwac miesiac dwa lub nawet rok nie poddawaj sie u mnie tez nie bylo kolorowo wiem ze masz teraz żal do każdego faceta jakiego spotkasz ale uwierz mi nie każdy taki jest jak twój były

  • an

    mam to samo

  • Patrycja Ułamek

    ja mam podobnie ale nie z pracą a ze zdrowiem… totalna zalamka majac 24 lata mam takie choroby ze dosc mam po prostu… mam lęki przed wyjsciem z domu, boje sie ze mnie zlapie na srodku ulicy i umre z bólów :(

  • Meerec

    Tylko dlaczego tak się dzieje. .. Czasem myślę, że za dobrzy dla nich jesteśmy a one przyzwyczajaja się do tego i myślą, że tak już musi być. Może gdybym był gorszy to wtedy by zauwazala to co dla niej robilem.

  • Meerec

    I co tu dalej robic… mnie tez tylko corka trzyma. Zona nie chce juz ze mna zyc. Jutro się wyprowadzam tylko jeszcze nie wiem gdzie. W najgorszym wypadku bedzie to samochod. Tylko szkoda, ze zima sie zbliza.

  • Meerec

    Z moją żoną jesteśmy już ponad 11lat, mamy 4 letnią córeczkę. Wszystko wydaje się ok. Kłótnie czasami jak to w normalnyn małżeństwie. Lecz pewnego dnia podczas kłótni żona powiedziała, że ją ograniczam we wszystkim , że źle jest jej ze mną i ze od 3 lat mnie nie kocha. Oderzyło to we mnie z niewyobrażalną siłą. Nie widziałem zadnych zmian przez ten czas a ona nic konkretnego mi nie mówiła, zebym mógł jakoś zaradzić. Powiedziała, że nie chce już ze mną być. Załamałem się. Wziąłem samochód i sobie powiedziałem, co mam byc to będzie. Myślałem o najgorszym. Zaczela do mnie dzwonic i pisac smsy zebym wrócił, zebysmy porozmawiali. Wrocilem w końcu po wielu telefonach. Próbowałem zrobić coś zeby znow mnie pokochala. Dalem jej pełny luz. Ostanio było calkiem dobrze nawet za bardzo. Czesto rozmawiala na fb z koleżanką, ktorej poswiecala wiecej czasu niż mi ale ok. Z telefonem sie nie rozstawala. Ostatnio nawet wyciszala głos. Nurtowalo mnie to strasznie. Zauważyłem, że pisze z jakims kolega, lecz wyrwanr z kontekstu zdania wynikaly, że jakby szukała ukojenia w nim. Ja mam dosc słabą psychikę. Ona natomiast okiem nie mrugnie. Gardzi mną. Bałem się jej powiedzieć o tym ale wczoraj się przemoglem chociaż wiedzialem ze znienawidzi mnie jeszcze bardziej. Znów kłótnia. Mimo że staraliśmy się żeby zacząć wszystko od nowa, powiedział a, że nie wie czy che ze mna być. Ja ją tak bardzo kocham i oddalbym wszystko dla niej i naszej córki. Nie mogę sobie z tym poradzic. Rycze po kątach a ona mowi ze robię to tylko ostentacyjnie i nie robi to na niej wrażenia. Nie o to mi chodzi. Takie silne jest po prostu moje uczucie. Coraz częściej myślę o najgorszym. Wszystkim byłoby łatwiej. Biję się z myślami. Nie potrafie tak żyć. Myśl o mojej córce trzyma mnie przy życiu. Nie chcę jej zostawić bez ojca chociaż nie mam zamiaru być weekendowym ojcem jak żona postanowi mnie zostawic. Nie mam z kim o tym porozmawiać a zona w ktorej zawsze mialem oparcie twierdzi ze uzalam sie nad sobą. Moje mysli są coraz bardziej intensywne, mysle jak to zrobic i kiedy. Nie chce zostac kaleką jak coś pójdzie nie tak. Napisalem list do corki z wytłumaczeniem i przeprosinami. Kocham ją i moją żonę, ale nie potrafię żyć w zakłamaniu i bez odwzajemnionej milosci. Może kiedyś moja corka to przeczyta i zrozumie moje czyny. Przepraszam was.

    • Szybki

      A czego żeś sie spodziewał po kurwie (kobiecie) że będzie piękne ładne z nią życie dlaczego wy Panowie wierzycie że ta jest inna nż tamta i nabieracie sie na ” nie każda jest taka sama” kobiety to nieudolne i upośledzone szmaty którym nic się nie chce robić nawet nie potrafią i wykorzystują was. A słabą psychike masz przez mówienie ci od małego ze kobiet sie nie bije nie kłoci nie obraża itd. a im na odwrót lub wogole dalej pomagajcie dzentelmeni kobietom dalej będziecie piętnowani za to ze im nie pomagacie. Wyobraźcie sobie co by było jak by Bóg zszedł na ziemie i co też by powiedział kobie się nie bije a was sie bije ? to śmieszne jak was od dziecinstwa załatwiono musce to jak najszybciej zmienic. Co do twojego związku to już jest koniec musisz to zrozumiec że ona pisała te smsy po to bo mała w głowie ” może jeszcze roche od niego wyciagne kasy , lub będzie sie mne bardziej słuchał po takim numerze ” to że jej koleżanka jej mówi co ma robić nie musze chyba wam mowic’ rzuć kurwe. W Polsce jest bardzo malo udanych zwiazków to wszystko przez kobiety dla których stworzyło sie takie coś jak alimenty. Kobiety należy katować za to ze żyją. ‚

  • Magdalena Matejkowska

    Boję się, mam myśli samobójcze. KAŻDY MNIE NIENAWIDZI za rzekome oczernianie koleżanki na portalu społecznościowym. Ktoś mi się włamał na ten portal. Próbowałam to odkręcić, ale bez skutecznie. Nie wiem co mam zrobić. POMOCY

  • Karo

    Mój brat to zrobił. Miał 21 lat. Całe życie przed sobą. Co On tak naprawdę wiedział o życiu – o miłości, przyjaźni, możliwościach…. Nie dotknął tego, bo wszystko miało być przed Nim. Wszystko co prawdziwe, szlachetne, piękne. Chorował. Nie wiem, jak długo. Wiedzieliśmy, że ‚coś się dzieje’, ale zaprzeczał wszystkiemu. ‚Wszystko okej’ – mówił. ‚Ogarniam się, pracy szukam’. Pytaliśmy, czy pomóc, czy ma kłopoty, czy coś się stało. ‚Nie, co ty’. Albo ostrzej ‚odpierdolcie się’. Byliśmy bezradni, choć teraz myślę, że trzeba może było na siłę. Zaciągnąć do lekarza, albo lekarza do domu. Postawić Go pod ścianą i zmusić do podjęcia leczenia, pokazać, że można inaczej. Na samym końcu szukał pomocy. Nie wprost, oczywiście, że nie. Dopiero po przeszukaniu Jego rzeczy, kiedy było już po wszystkim puzle powoli poskładały się w całość, choć odpowiedzi zna tylko On. Nie cierpi, jest w lepszym świecie – wierzę w to ogromnie. Wie tylko – i weźcie sobie to do serca – jeśli kiedykolwiek zastanawiał się, jak my się czujemy z tym wszystkim, to szczerze? Gównianie to sobie wymyślił. Pewnie sądził, że nas to nie obejdzie, poryczymy dwa dni, pogrzeb i po sprawie. Jestem pewna, że w swojej złości i uporze tak właśnie myślał. Szczerze? Minęło 1,5 roku. Nie ma dnia, żebym o Nim nie myślała. Zasypiając widzę Jego twarz, myślę o każdym szczególe, który przegapiłam, a na który mogłam – serio – mogłam zareagować. Mógł żyć. Mieć fajną laskę, myśleć teraz o kupowaniu fury, pewnie skończyłby już kurs na prawko, albo wpadłby sobie i niańczyłabym czasem jego dziecko – fajnym byłby starym, albo nagrywałby płyty – tak jak chciał zawsze, albo robił sobie tam cokolwiek innego. Można było pomóc. Naprawdę w wielu przypadkach można. I jakkolwiek nie czujecie się samotni, zaniedbani i niekochani – to wierzcie mi, pomoc jest bliżej niż Wam się wydaje. Porozmawiajcie z rodziną, z lekarzem, z księdzem, z telefonem zaufania. Z kimkolwiek. Dajcie sobie szansę.

    • Szybki

      Oczywiscie można by mu było pomoc ale najpierw musielibyscie sie przyznać dow iny do tego co mu zrobiliscie jak go traktowaliscie bo nie wierze że od tak popełnił bez problemów samobójstwo. Wiesz czemu nie chciał od was pomocy ? bo wiedział jak zareagujecie albo nie pomożecie albo pomożecie ale bardzo słabo. Problemem ludzi jest to że nauczyli sie pomagac tylko słowami lub do psychologa i psychiatry inaczej nie potraficie bo mówicie sobie że innych sposobów nie ma własnie że są zmiana słow pokazanie duchem i ciałem ze naprawde chce mu sie pomóc żeby sie do tego zmobilizować i zeby sie to udało trzeba sobie wyobrazić że ktoś popełnia samobójstwo lub popełnił musi być silny obraz w głowie takiego czegoś wtedy będziecie wiedzeili jak pomóc bo zawsze po jakiś wielkich wypadkach samobójstwach morderstwach osoby najbliższe mówią moglismy zrobić wiecej takze nauczcie se wyprzedzać myśli ninnych.
      Wogole chlopak miał depresje lub był bardzo przygnębiony pewnie uwierz mi że na pewno myślał o was raz negatywne raz pozytywnie. Jestem zdania że każda rodzina odpowiada za samobójstwo swoich bliskich życie was tak rozjebało że nie wiecie ze rodzina powinna sobie pomagac nawet kiedy nikt nie prosi o pomoc. Opowiedz o swoim bracie coś wiecej tylko prawde a nie ścieme jak go traktowaliscie ? pewnie a to jest mężczyzna to sobie sam poradzi. Samobójstw będzie coraz wiecej głownie to przez zjebane kobiety którym nie udaje sie w życiu i szmaty innym niszcza życie np poprzez alimenty to jest chore rozumiecie to jest chore to jest okradanie meza razem z państwem ale wam kobietom to pasuje bo nie musicie robić a kasa jest kobiety to dzwki i najlepiej same sie zabijcie bo muzułmanie beda was toruturowac przed smiercia.

  • Natalia Narumi Zabłotni

    Czasami niestety i tak bywa. Jednak uważam, że wracanie do tematu depresji oraz niemiłych dla nas wspomnień nie jest złe. Nie ma potrzeby rozdrapywać stare rany. A jeżeli ‚przyjaciel’ ani trochę nie przejmie się twoją opowieścią, to znaczy, że nigdy na takie miano nie zasługiwał. :)
    Co do samotności to znalazłam ostatnio pewien cytat: ‚Stajemy się samotni, kiedy sami odchodzimy od ludzi.’ – w pełni się z nim zgadzam. Myślę, że nie potrzeba dużo aby znaleźć osoby, w których towarzystwie poczujemy się dobrze. Nie można tylko uważać wszystkiego za niemożliwe. I nie można uważać swojego życia za nieistotne i zbędne… Bo tak nie jest.

  • skajla bettips

    nie było dnia bym nie myślał o samobójstwie. od kiedy skończyłem 15 lat zasypiam i budzę się z tą myślą. Strach przed tym co mnie przykrego spotka. Izolacja społeczna, wynikająca z braku pewności siebie. Wychowanie w przekonaniu że jesteś kimś gorszym, kimś kto nie poradzi sobie sam. Aspołeczność strach przed innymi osobami przed tym jak cie spostrzegają, jedyny przyjaciel ”samotność”. drobne robótki w przydomowym warsztacie by zapomnieć o…. Niedziela, zamknięty w 4 ścianach, i jedną myślą. Ból pomaga, oczyszcza twój umysł, żyletka zachomikowana z łazienki, robię pierwsze cięcie, lekkie pieczenie, po chwili druga rana tym razem głębsza, krew skapuje na panele, czyje ulgę, ale tylko przez chwile. Maże o wykrwawieniu, lecz krew skrzepnie, odpalam komputer, czytam o samobójstwach, jak i kto je popełnił. Jest kilka sposobów które by mi odpowiadały. Problem czy aby na pewno umrę?! nie chodzi o ból. Lecz strach przed źle zdiagnozowanym zgonem, odzyskanie w pełni świadomości we własnym grobie. Myśl o tym sprawia że zaczynam wymiotować. Tylko ta myśl trzyma mnie przy życiu. Bo nie ma dla mnie nic gorszego niż przebudzenie się we własnym grobie, bo tak naprawdę nie wie nikt co sie dzieje z człowiekiem uznanym za zmarłego, zakopanym kilka metrów w ziemi. mam sposób zgon 100%. cyjanek potasu!… tak czytam wasze wypowiedzi. większość z was jest zdrowa sprawna itp. i pojawia sie u was chęć samobójstwa/ pragnienie śmierci. Ja jestem w sytuacji takie iż mam mózgowe porażenie 3 kończynowe. mimo prób istnienia społeczeństwie, to właśnie ono mnie za każdym razem wypierało. pojawił się wyimaginowany własny świat, w którym nie było ludzi, to co dla mnie sie liczyło to mój pies, i dla niego sensem było wstacie rano z wyrka, ogarniecie się, spacer, zabawa. lecz nawet to mi odebrano… Dla mnie załatwienie cyjanku potasu to nie problem. problem jest fakt co jest po śmierci.? czy aby na pewno jest lepiej niż dotychczas gdy żyłem. Nie wierze w dusze i w biblijne wypowiedzi. jak dla mnie po śmierci po prostu wszystko znika, w ciagu 3 sekund tracisz wszystko to co twój mózg zapamiętał nauczył się…. mówiąc dosadnie, po śmierci robisz po prostu za pokarm dla rożnego rodzaju bezkręgowców i innych paskudztw…

    • Synek Mamusi

      czytam…

      • Synek Mamusi

        nie jest łatwo mi to pisać, mimo że jestem osobom teoretycznie zdrową..jest o czym pisać tutaj.. tam? sposób w jaki my się komunikujemy jako ludzie – ogólnie – nie istnieje tak naprawdę więc ciężko odpowiedzieć na takie pytania z perspektywy wynikające..

        • Synek Mamusi

          wrócę to dokończę.. jeszcze w tym życiu, któe jest tak krótkie..,

          • Szybki

            USunęła cie z fb bo dziwki takie są usunęła żeby urwać kontakty i tak na złośc myslisz że to nie celowe ? ona specjalnie to zrobiła wiedziała ze to boli musisz zrozumiec że szmaty kobiety są uczone od małego córciu dobry mąż to bogaty mąż ale to wszystko sie zmieni te przywleje te parytety dla kobiet które nic nie robią a jęczą niedługo wchodzą muzułmanie do Polski europy i jest ich coraz wiecej oni pokażą wam jak należy traktować nieudolne kobiety które są egostkami i patrza na swoją dupe i jeszcze potrafia niszczyc cżłowieka który nie jest taki jak w ich fantazjach będzie kamieniowanie suk kazdy polityk w europie sie sprzedał będzie coraz wiecej meczetów i muzułmanów a wy męczyzni nie popełniajcie tego samego błedu nie pomagajcie im wogole niech wam mówią że nie jestescie prawdziwymi mezczyznami ale nie pomagajcie myślicie ze Bóg jak by zszedł to powiedział by prawdziwy mezczyzna musi pomagac kobiecie a prawdziwa kobieta nie musi to jest chore zobaczcie jak wam wpierdolono to do głowy w dziecinstwie. I taka dobra rada nie żencie sie z kobietami z Polski one maja wszędzie zło opinnie ale polskie miedia i portale stawiaja ich w świetle jeszcze jeszcze nie są złe tak naprawde są wszdzie uważane za dziwki są zakompleksione w chuj nikt ich nie chce dlatego zostaja dziwkami za to my jestescmy uwazani na całym swiecie. Amerykanscy psychiatrzy stwierdzl ze stan Polskich kobiet klasyfikuje je do 2 stopnia choroby psychicznej tylko że maskują sie np makijażem a my to zaakceptowalismy. Kobiety to dno bez dna.
            Do konca życia są dziecmi. A wy jestescie dla nich za dob rzy a one na odwrót. Kobiety trzeba katować bo jak sie nie bije to głupieja bardziej. Tak sobie pomyślcie czy jakaś kobieta zrobiła kiedys coś dla was ? pewnie tylko herbate

            • Synek Mamusi

              jedna… przyniosła nawet, nakarmiła, czas poświęciła.. jedną taką żem znalazł polka ale nie „na siłę” if You know what i mean..

  • Agata

    Bardzo ważny i prawdziwy tekst. Przynosi ulgę tym, którzy mogą sobie pomyśleć „ok, czyli to nie tylko ja tak mam, to się najwidoczniej zdarza” – po prostu, po ludzku jest raźniej. Potrzebny też tym, którzy starają się zrozumieć cierpiących bliskich.

    A przy okazji: piszesz pięknym językiem. Barwny, ale nieprzesadzony, nie przenosi ciężaru z treści na formę.

    • Synek Mamusi

      Tobie teżcośodpiszę

  • cokolwiek

    nie mogę już. wszystko co robię prowadzi do nikąd, jestem tak przeraźliwie sama. nie mam siły już walczyć o miłość udawać że jest dobrze kiedy nie jest. nie mam siły na to żeby się zabić. każdy dzień jest taki sam. cokolwiek nie robię i tak jestem sama. próbowałam się powiesić ale się boję,

  • agucha

    Nie mam odwagi wstać i opisać to co czuję, chciałabym się nigdy więcej nie obudzić a złośliwe życie wita mnie codziennie o poranku. Samotność i pustka po co więc wstawać?

    • zana

      mam tak samo tak bardzo bym chciala aby ten koszmar się skończył

  • AN

    Przyznam szczerze, ze wstydem, ale znalazłam ten tekst łkając nad swoim życiem, siedząc sama w domu i zastanawiając się jak to wszystko skończyć. Przeczytałam ten tekst i komentarze, zaczęlam się zastanawiac – może jest jakaś szansa? Wiem że bez opieki psychologa/psychiatry się nie obejdzie, ale może jednak istnieje malutka iskierka nadziei aby kontynuować to podłe życie. Życzę Wam wszystkim żebyście przetrwali te ciężkie chwile, jeśli jednak to się nie uda to życzę sobie i Wam żebyśmy kiedyś znaleźli spokój i ukojenie.

  • Brandy

    Jestem pod opieka terapeuty i psychiatry od dlugoego czasu. Spojrzysz z boku i pomyślisz,ze funkcjonuje normalnie. Wczoraj widziałam „pieśni słonia” i pomyslałam, ze zazdroszczę Michaelowi, ze mógł sie uwolnić bez poczucia winy, ze kogoś zostawia na tym świecie. Ja zaczęłam rezygnować z siebie, myśle, ze pożyje jeszcze jakieś 30 lat dopóki Moja córka sie nie usamodzielni. Wieczorem uspokaja mnie myśl o tym, ze wtedy juz przestane żyć, ze wszystko sie skończy, ze sie uwolnię od bólu jaki w sobie nosze. Dla mnie jedyny sens to to, żeby moja córka miała lepsze dzieciństwo niż ja, a jak juz bedzie dorosła to mogę odejść, bo dla mnie nie ma nadziei.

  • Barbara

    Ja też czegoś nie pojmuję, dlaczego Antymateria, która zdaje się być inteligentną osobą nie rozumie, że dla chorego na depresję kwestia wolnego wyboru właściwie nie istnieje, bo w tej chorobie dominuje myślenie tunelowe, które nie daje szansy na autorefleksję, buduje poczucie bezradności, beznadziei, ogromnego rozczarowania sobą i światem, cierpienia ciała i duszy… Depresja jest rakiem duszy, ale nikt, kto jej nie doświadczył, tego nie zrozumie.

    Przeżyłam ciężką depresję, bo nie chciałam, żeby moja decyzja o samobójstwie zniszczyła życie moich bliskich. Czułam wtedy, że tchórzliwie uciekam przed cierpieniem, którego nie mogłam już znieść, a moim bliskim zostawiam rozpacz i poczucie winy, że nie umieli pomóc.

    Spojrzenie na tych, którzy po mnie zostaną z setkami pytań; dlaczego, co się stało, kto zawinił,czy do przeze mnie kto powinien pomóc itp, itd., uświadomiło mi, że nie mam odwrotu, muszę żyć tak jak potrafię i zawalczyć o zdrowie. Proszki odłożyłam do najwyższej szafki i zgodziłam się, że, pomimo tego jak strasznie się czuję, zrobię coś dla siebie i innych. Wzięłam czajnik, nalałam wody, nastawiłam na gaz i padłam na krzesło, jakbym przebiegła kawał drogi, Ze łzami w oczach myślałam, że będę musiała wstać, zalać herbatę, podać ją do stołu, przynieść cukiernicę… I znowu poczułam chęć ucieczki przed tymi kilkoma godzinami dziś i następnymi, które przyjdą jutro… Ale zostałam, bo wiedziałam, że ja straciłam panowanie nad swoim życiem, że teraz rządzi mną choroba i przez to moje myśli nie do końca są moje, że widzę siebie, ludzi, świat w krzywym zwierciadle depresji. Zostałam i wygrałam. Po trzech latach leczenia i terapii, bogatsza o tamto doświadczenie, wróciłam do życia i cieszę się każdym jego dniem. I tego samego życzę czytającym te słowa.

  • Marta

    Czytuję Cię czasami Konradzie. Właściwie to czasami wchodzę i czytam wszystko co napisałeś. Dziś wiedziałam, że znajdę tutaj ten wpis. Weszłam po tym jak moja partnerka mnie pobiła. Chciałabym krzyczeć całemu światu, że nie mozna bić drugiego człowieka. Dwa i pół roku leczyłam się z depresji (na chwilę musiałam przerwać z powodu złamania kręgosłupa- w szpitalu nie zgodzili się wezwać psychiatry, ktory mógłby przepisać mi leki). Od jakiegoś miesiaca czuje, ze „to” wraca. Staram się walczyć, starałam się. Robiłam plan dnia, czytałam odpowiednie książki, starałam sie nie zmuszać do działań ponad siły. Mieszkam z toksycznym człowiekiem. Dzisiejsza rozmowa o Jej wyprowadzce skończyła się tym, ze zostałam pobita dwa razy. Weszłam tu żeby zobaczyc te numery telefonów, ze one są, że jak będę chciała to moge skorzystać. Dziękuję, że popełniłeś ten wpis. Dzięki niemu wiem, ze nie jestem wariatką. W czasie kiedy się leczyłam tez to wiedziałam, ale teraz po dwóch latach z nieodpowiednim człowiekiem zaczęłam wątpić. Zwątpiłam w cała siebie. Rozstałam się z Nią bo źle mnie traktowała. Chciałam walczyć o siebie, ale mi się nie udało. Nigdy mi się nie udaje, ale się nie poddaję. Nadal chce krzyczeć, ze nie mozna bić drugiego człowieka.

    • Anna S-B

      Nie można bić drugiego człowieka. Mam nadzieję, że Ci się udało odejść i zacząć od nowa. Z czasem spotkasz kogoś, kto Cię będzie szanował, bo na to zasługujesz. Powodzenia i ściskam ciepło.

    • Piotr Dziatkiewicz

      Tez mam taka nadzieje ze wkoncu znajdziesz osobe ktora ciebie pokocha i nie podniesie reke na ciebie . Szczerze nie rozumiem tego jak mozna uderzyc osobe z ktora sie jest to dla mnie jest jakas chora sprawa

  • Tomek

    Nie przedstawiono innego kontekstu, osoby z pozory normalnej, bez problemu z dobrym (bardzo?) samopoczuciem, kiedyś tam było coś co można by nazwać depresją. Bańka pęka tak nagle, jak wydarza się wypadek na drodze – nic na to nie wskazuje, wszystko nagle – ciach i koniec filmu. Przemianę po tym miałem niesamowitą, teraz wiem, „Że życie ma sens”. A pobyt w szpitalu, cóż, nie wiem – nie jestem w stanie stwierdzić czy pomógł, czy nie – po prostu był. Na pewno nieprzyjemny, bo trzeba egzystować wśród innych ludzi, nawet kiedy pragnie się chwili spokoju ze zmęczenia.

  • Bardzo wartościowy tekst. Zmusił mnie do przemyśleń.

  • Depresji nie miałam ale stany lękowe tak, szczególnie gdy miałam iść do pracy. Miałam to szczęście, że mam u boku kochanego męża, który mi pomógł się odnaleźć. A pracę zmieniłam, pracuję na swój rachunek.

  • Kasia

    Świetny, poruszający tekst. Dziękuję! Jedyne, z czym bym się nie zgodziła, to że depresja okrada z godności. Godność jest wpisana w naturę ludzką i żadna choroba nie jest w stanie jej odebrać. Bardzo chcę w to wierzyć… :)

  • Cóż mogę napisać – podziwiam za szczerość, dziękuję za podzielenie się tak intymnym, trudnym etapem swojego życia. Wierzę głęboko, że spośród tekstów z akcji Janka właśnie takie, jak Twój będą miały największą wartość, bo pozwolą utożsamić się „poszukującym” i zrozumieć „bliskim”.
    Niech pogarda już nigdy nie wraca.

  • PanKosmita

    Nie zawsze jest tak różowo niestety. Ja cierpię od 5 lat na ciężką depresję i trzy próby. Żyję to za dużo powiedziane, wegetuję i próbuję zmierzyć się z chorobą. Ładnie napisane. Spróbuj znaleźć pomoc na wsi a tym bardziej w górach. Powodzenia. Niestety w Polsce leczenie tej ciężkiej choroby jest nie możliwe. Polecam odwiedzić szpital psychiatryczny jakikolwiek w Polsce dowiesz się, że miałeś cholerne szczęście. Dane statystyczne podane przez ciebie są zaniżone 3-4 krotnie

  • Dobry tekst!

    Mieszkam w Szkocji, gdzie liczba samobójstw Polaków jest jeszcze wyższa niż ta w Polsce (na 100tyś mieszkańców było 20 samobójstw Polaków w Szkocji w 2013. W Polsce było ich 17).

    Wraz z organizacją Feniks prowadzimy akcje ROZEJRZYJ SIĘ – ZOBACZ MNIE, która ma na celu zmniejszenie liczby samobójstw w tym kraju. Jeśli chcecie się dołączyć to zapraszam!

    Najważniejsze, żeby zacząć o tym mówić i budować świadomość, wiele może się zmienić!

    Facebook: https://www.facebook.com/rozejrzyjsie

    Twitter: @look around project

  • Depresja to choroba, a my boimy się psychologa lub psychiatry bardziej niż dentysty. Problemy siedzą w nas głęboko i trudno nam się samemu do nich dokopać. A bliscy? Gorzej mówi się o problemach komuś na kim nam zależy, bo zawsze myślmy, że zostaniemy z góry ocenieni. Przy obcej osobie wydaje się to prostsze, dlatego nie można zwlekać z umówieniem się na wizytę. Znam mnóstwo osób, którym pomogły takie sesje.

    • Nie zawsze jest tak, że się boimy. Czasem po prostu nie jesteśmy w stanie udać się do specjalisty. W ciężkiej depresji czasem nie jest się w stanie wstać z łóżka czy umyć zęby.

  • Joanna Makowiecka

    Piękny wpis. Też jest mi znane to uczucie. Sześć lat temu,
    ja byłam na rozdrożu…było tak, że postanowiłam usiąść w samochodzie w garażu,
    odpalić go, i tam już zostać. Kiedy przyszła ta myśl, wystraszyłam się siebie!!!!
    Miałam yyy, to znaczy mam męża, ale wtedy nie potrafiłam powiedzieć co mi jest,
    uciekałam od odpowiedzi, zamykałam się w sobie. Kiedy wchodził do pokoju z
    pytaniem „co Ci jest”, odpowiadałam „NIC” i zwijałam się w
    kłębek, płacząc z bezsilności. To był straszny stan. Cieszę się, że myśl o
    dzieciach, a bardziej, że będzie im przykro, że miały matkę samobójczynie,
    przyniesie im kłopoty. A i gdzie moja odpowiedzialność, same się nie pchały na
    świat!!!!! To pozwoliło mi na powiedzenie DOŚĆ, psychiatra, to nie wstyd. Ta
    osoba, która mi to zrobiła powinna się wstydzić, tak, to ona jest winna! Ja
    muszę powiedzieć jej KONIEC, mam pewne granice, których nie możesz
    przekraczać!!!! Byłam prześladowana w pracy. Dziś cieszę się, że trafiłam na
    tak wspaniałą panią doktor, to ona pozwoliła mi, a bardziej przypomniała, że
    wszystko czego chcę, i co powinno sprawiać mi przyjemność jest we mnie. Mam
    wspaniałe dzieci, które mają miłość w oczach, widzą we mnie królową ich życia,
    pomimo, że czasami było ciężko, to wiem, że nasze życie jest piękne. Mąż jest
    obok, tu zaraz za moimi obawami, wystarczy powiedzieć, i jest. Pracę zmieniłam,
    jest suuuuuper, ba przekwalifikowałam się z pedagoga w nadzorującego spółki ;-)(rozpiera
    mnie duma, i jestem dobrym partnerem do rozmów) Miałam…..MAM wspaniałe
    koleżanki, które okazały się niezwykle pomocne w tym okresie, i wysłuchały,
    wypłakały to ze mną, a i łaciną podwórkową razem dla uwolnienia emocji
    krzyczałyśmy. Po ośmiu miesiącach, napisałam list do tej Pani z pracy, na
    prośbę psychologa. Wiecie co, ja jej WYBACZYŁAM, i pomimo wszystko, okazałam
    szacunek. Teraz wiem, że każdy powinien określać swoje granice, i nikt, ale to
    nikt, nie ma prawa ich przekraczać. Mowa jest domeną człowieka, więc warto z
    niej korzystać. Psychiatra, to bardzo dobry pomysł, i nigdy nie jest wstydem
    tam chodzić.

  • A co mogą zrobić bliscy? Bo ja nie wiem co robić. Nie mogę żyć obok jakby nic się nie działo, bo każda moja radość dobija go jeszcze bardziej. Nie rozumiem tej choroby. Choć staram się, to czasem już nie mogę wytrzymać, że on by tylko leżał na kanapie i to taki bez sił. Że nawet telewizora nie chce mu się włączyć. Od niedawna bierze leki. Ale od jakiegoś czasu jest coraz gorzej. Chyba i ja muszę iść do psychiatry.

    • Odpowiedź znana mi z własnego doświadczenia jest trywialna. Trzeba być blisko. Wybranie się do psychiatry czy psychologa przez małżonka osoby będącej w depresji to bardzo dobry pomysł. Często sytuacja bywa trudna emocjonalnie również dla rodziny chorego.

    • Na efekty leków antydepresyjnych trzeba niestety trochę poczekać, może też pojawić się pogorszenie w związku z pobudzeniem organizmu przy jednoczesnym obniżeniem nastroju. Życie z chorym na depresję potrafi być wyniszczające, eksploatujące, wypalające wręcz. Dlatego w całej tej ciężkiej sytuacji nie zapominaj proszę o sobie. Ty także jesteś ważna, nie tylko chory partner. Pomysł skorzystania z pomocy profesjonalisty (bardziej psychologia, psychoterapeuty niż psychiatry) jest bardzo dobry, chociażby po to, żeby dać szansę „ujścia” tym wszystkim obciążającym emocjom i myślom. Trzymaj się ciepło i dużo siły dla Was obojga.

  • Niestety największy problem depresji polega na tym, że w swoim działaniu jest nieobliczalna, przychodzi jakby znikąd i zabiera energie i chęć do życia, bardzo szybko, a jednocześnie bardzo powoli. Jednak pozostaje zawsze nadzieja, bo można ją „pokonać”. Wiara, że jutro będzie lepiej, tylko, aby tak się stało niezbędna jest pomoc naszych bliskich, gest wparcia, ciepłe słowo. Brak krzywdzącej oceny, tylko bycie z bliską nam osobą i powiedzenie jej po prostu „JESTEM”.

  • bazyllia

    nie znajduje słów. posyłam uśmiech :)

  • Gratuluję, ogromny krok i ogromny wysiłek. O wiele łatwiej, gdy jest dla kogo… pozdrawiam

  • Piękny wpis. Bardzo dobrze znana mi treść. Mogłabym uznać, że w pewnej części sama go napisałam. Życzę Ci dużo siły.

  • Gratuluję siły. Choroba naszych czasów.

  • Dramatyczny jest strach przed poproszeniem o pomoc. Psychiatra? Wciąż pokutuje myślenie stereotypowe – zrobią ze mnie wariata. Depresja, podobnie jak alkoholizm często przez spotkanych ludzi nie jest uznawana za chorobę. Ot stan świadomości, przygnębienie i tyle… Konrad! Świetny tekst. Kapitalny przykład. Myślę, że dla tych, którzy rzeczywiście potrzebują pomocy ważniejszy niż tysiące poradników. Miejmy nadzieję, że tytuł właśnie tu zaprowadzi najbardziej potrzebujących.

  • Przemek

    Gratuluję odwagi w podjęciu walki i w decyzji o napisaniu o tym! Gratuluję także zwycięstwa! Myślę, że to bardzo wartościowy wpis i mam nadzieję, że wielu osobom pomoże w podjęciu tej trudnej decyzji o leczeniu, a pozostałym w zrozumieniu, albo chociaż podjęciu próby zrozumienia tego co dzieję się, albo może się dziać z ich bliskimi i znajomymi. Pozdrawiam serdecznie!